a to tak zazwyczaj bywa, że ludzie bez dośw. najwięcej mają do powiedzenia
i do nikogo tu nie piję tylko taką prawdę głoszę
Potwierdzę, że ktoś kto nie miał w domu miotu labradorów nawet nie jest w stanie sobie wyobrazić co to jest, ile to kosztuje i nie tylko pieniędzy...
(ja to przeżyłam więc wiem, ale wiem, jak mało jeszcze wiem ) Szok
aaa i swoje 6 tyg. pieski też musiałam wieźć i niestety w jednym czasie były 4 przeglądy ... ile mnie to stresu kosztowało i potem nieprzespanych nocy nie powiem. A jak jeden piesek dostał biegunki i skoczyła mu temp. to na cito w nocy gnałam do weta robić wszelkie możliwe testy i badania, cały miot był objęty dozorem i ochroną. Na szczęście nic nie wyszło ... ale co się stresu najadłam, a pieniędzy tyle ubyło, że powinnam cenę podwoić
a odnosząc sie do pierwszego posta to w związku za 9 szczeniąt zapłaciłam ok. 600zł
Cała dyskusja ciekawa, ale nie koniecznie chcę się w nią wdawać ale skoro już w tym temacie są poruszane różne ciekawe sprawy to ja mam pytanie do hodowców z czystej ciekawości, bo po prostu nie wiem a zastanawia mnie to: czy hodowla przykładowo labradorów nie przynosi zysku? czytając wypowiedzi hodowców odnoszę takie wrażenie. Rozumiem, że hodowle zakłada się (a przynajmniej powinno) z pasja i miłości ale zastanawia mnie bo znam hodowców psów w której hodowla jest jedynym zajęciem, można powiedzieć zawodem, więc jednocześnie musi przynosić jakiś zysk, przecież każdy musi się z czegoś utrzymywać no to jak to jest? od razu mówię (żeby mnie nie posądzono o jakąś nagonkę na kogoś ) pytam z ciekawości obserwując pewnych hodowców, co nie zgadza się z Waszymi wypowiedziami.
Wiek: 42 Dołączyła: 29 Cze 2011 Posty: 853 Skąd: Warszawa
Wysłany: 12-07-2012, 22:10
podejrzewam,że każdy z nas leci na cito do weterynarza jak coś dzieje się z psem. Tak się zastanawiam skoro hodowanie to tak ciężkie,stresujące i przynoszące straty zajęcie to po co to robić?Nie mówię,że jest sielanka ale chyba nie jest tak źle skoro jest tyle hodowli.
Nasuwa mi się wniosek,że każdy komu przyjdzie do głowy rozmnażanie psów powinien trzy razy zastanowić się czy podoła temu zadaniu pod każdym względem,a przede wszystkim obok zapału i niezbędnej wiedzy,mieć duże zaplecze finansowe żeby w razie choroby miotu nie zastanawiać się ile się straci kasy tylko robić wszystko by ratować szczeniaki albo mieć kasę na super reproduktora,dokładne badania genetyczne które sobie kosztują czy wystawy międzynarodowe.Przynajmniej ja bym tak do tego podeszła.Hodowanie powinno być pasją,drogim hobby a nie źródłem utrzymania i wtedy to ma sens bo nie zastanawiasz się czy wydać pieniądze na psa czy coś zupełnie nie związanego z hodowlą.Może to utopijne ale wiem,że są takie hodowle.
Dołączyła: 28 Mar 2009 Posty: 2422 Skąd: Za górami za lasami
Wysłany: 12-07-2012, 22:15
neravia, ja powiem tak.
Hodowla która ma 5-6 miotów w roku zapewne jakieś zyski z tego ma.
Ale trzeba brać pod uwagę to, że przecież trzeba psy utrzymać, wystawiać, leczyć, szczepić itp.
Czyli tak na prawdę te pieniądze i tak idą na psy.
Ktoś kto ma miot raz w roku jaki ma z tego zysk w skali roku?
Jak myślisz co bardziej się opłaca iść do pracy czy hodować psy?
Poza tym wielu hodowców przecież pracuje zawodowo. Popatrzmy chociaż na sodalis. Ona pracuje w klinice weterynaryjnej.
Ja powiem tak z własnego punktu widzenia.
Ponieważ siedzę w domu to mogę się tym zająć. Ale rodziny z miotu raz w roku bym nie utrzymała
_________________ "Próżnoś repliki się spodziewał,
Nie dam Ci przytyczka, ani klapsa
Nie powiem nawet pies cię je..ł
bo to.. mezalians byłby dla psa.."
boski J. Tuwim"
ppaula2, pewnie masz rację, że dopiero zysk jest przy większej ilości miotów w ciągu roku, zastanawiało mnie to, bo znam ludzi, którzy z tego "żyją" bo innego zajęcia mają.
ppaula2 napisał/a:
Ale trzeba brać pod uwagę to, że przecież trzeba psy utrzymać, wystawiać, leczyć, szczepić itp.
Czyli tak na prawdę te pieniądze i tak idą na psy.
niby tak, ale utrzymać, leczyć i szczepić trzeba każdego własnego psa, czy jest hodowlany czy nie. czy koszty utrzymania szczeniaków do około 8 tygodnia są aż tak duże? Nie chcę mi się po prostu wierzyć, że cena tego szczeniaka nie pokrywa jego utrzymania? pytam, bo nie wiem, a kiedyś jeśli warunki pozwolą chciałabym mieć 1-2 mioty więc warto brać pod uwagę wszystkie aspekty, choćby czy finansowo podołałabym temu?
Dołączyła: 28 Mar 2009 Posty: 2422 Skąd: Za górami za lasami
Wysłany: 12-07-2012, 22:34
neravia, na pewno trzeba mieć jakieś zaplecze finansowe na w razie czego.
Np. cesarka czy inne przypadłości.
U mnie formalności, szczepienia, odrobaczenia, chipowania itp. zdrowego nie chorującego miotu (9szt) to ok 2500-3000zł. Nie liczę już karmy i innych rzeczy (np. proszku do prania, wody, prądu, podkładów, wyprawek, zabawek i wszelkich niezbędnych rzeczy dla szczeniąt). Wyobraź sobie, że Funia od porodu zjadła mi prawie 3 worki karmy. Tyle nie je przeciętny pies
A mówiąc o utrzymaniu psów miałam na myśli hodowle które mają po 5-6 miotów w roku. Co się równa posiadaniu co najmniej 5-6 dorosłych psów na ciągłym utrzymaniu
_________________ "Próżnoś repliki się spodziewał,
Nie dam Ci przytyczka, ani klapsa
Nie powiem nawet pies cię je..ł
bo to.. mezalians byłby dla psa.."
boski J. Tuwim"
propos jeszcze takich większych hodowli, zastanawia mnie jedno, posiadając np 10 psów hodowlanych albo i więcej, bo też są takie hodowle jakim cudem właściciele są w stanie poświęcić im wystarczająco czasu, pomijam już przygotowanie do wystaw ale samo wychowanie i podstawowe szkolenie, jeżeli jeszcze ktoś przy tym pracuje to chciałabym znać receptę na tak dobre zorganizowanie czasu czasami doceniam małe hodowle domowe, nie oszukujmy się - taki psiak jest absolutnym oczkiem w głowie z porównaniem do "wielopsiowej" hodowli, chociaż sama posiadam psiaka właśnie z takiej
Dołączyła: 28 Mar 2009 Posty: 2422 Skąd: Za górami za lasami
Wysłany: 12-07-2012, 22:55
neravia, radość jest ogromna
Dla mnie to wielka przyjemność - po prostu to lubię.
Co nie zmienia faktu, że jestem zmęczona
A jeżeli chodzi o duże hodowle to nie wiem, bo takowej nie mam i mieć pewnie nie będę. Dla mnie totalny max to 3 suczki.
_________________ "Próżnoś repliki się spodziewał,
Nie dam Ci przytyczka, ani klapsa
Nie powiem nawet pies cię je..ł
bo to.. mezalians byłby dla psa.."
boski J. Tuwim"
Ja niesamowicie podziwiam domowe hodowle, bo teraz z jednym dorosłym psem i z jednym szczeniakiem ledwo dosypiam, co dopiero przy większym miocie, już nie mówie o tym, jak napewno musi wyglądać mieszkanie po takim odchowaniu 9-ciu szczeniąt na przykład
a wracając jeszcze na chwile do tematu zdrowia.
Mama Bliskiej: HD-A, ED-0/0, oczy przebadane: czyste.
Tata: HD-A, ED-0/0, oczy-czyste, Optigen A, EIC - wolny
Czyli pies po ładnie przebadanych rodzicach, ale czy to oznacza, że ona sama będzie zdrowa? Kto wie. Nie tak działa powstawanie idealnych psów, bo jakbyśmy znali recepte, to tych ideałów byłoby na pęczki.
Mój labrador: Tsunami, Joy
Suczka urodziła się:
07.07.2007; 20.03.2009
Suczka urodziła się:
Wiek: 38 Dołączyła: 26 Lis 2007 Posty: 1371 Skąd: Kraków
Wysłany: 13-07-2012, 08:44
neravia, osobiście nie interesuje mnie ile jaki hodowca na czym zarabia... Znam kilku, którzy mają wiele psów, ale oni jeżdżą na wystawy co tydzień, wystawiając co najmniej 5-6 psów, także myślę, że cokolwiek "zarabiają" i tak ładują w psy z powrotem. Są też tacy, co mioty mają co roku, a na wystawach już dawno się nie pokazują.
Ja mam miot średnio raz w roku, tylko w zeszłym miałam dwa, bo Tsusia odchodziła na emeryturę (po 2 miotach), w tym roku skończyła 5 lat. Jeżdżę na wystawy w sezonie często, nie tak często jak bym chciała, ale i to też wynika z faktu, że nie ma dobrej obsady sędziowskiej, a na wielu "znawców" żal mi kasy. I gdyby mnie nie było stać na odchowanie całego miotu z założeniem, że spieprzy się wszystko, co możliwe - nie pokryłabym żadnej mojej suki. A na plus na miocie nigdy nie wyszłam, nawet jak się zwrócił powiedzmy miot i odchów ciężarnej suki - wydaję rocznie tyle pieniędzy na wystawy, karmę dla psów czy badania, że i tak zawsze jestem pod kreską, czego nie potrafią za nic w świecie zrozumieć moi teściowie
W tym roku musieliśmy zrobić cesarkę - a zabieg ten kosztuje dużo, dużo więcej niż sterylizacja - jeszcze ciąża mnoga licząca 13 szczeniaków. Jedno szczenię po dwóch kompletnie nieprzespanych dobach i próbach odratowania go wszelkimi siłami - antybiotykiem, nawadnianiem glukozą, karmieniem na siłę - umarło mi na rękach
I ta bezsilność - że nic się nie da zrobić, a żaden weterynarz nie pomoże, bo pojechałam do "najlepszego" w Krakowie, a on nawet nie wiedział jaką temperaturę powinien mieć dwudniowy szczeniak...
I to był mój dramat, mój i mojego męża - bo oboje nad tym szczeniakiem płakaliśmy, ale historie moich znajomych, bo każdy ma jakąś, są nieporównywalne...
Ale hodowla psów to też wielka radość, chociaż czasem przez łzy, to bardzo często więcej jest tych szczęśliwych momentów - kiedy szczenię wyjeżdża do nowego domu z rodziną, która tyle na niego czekała
Weronika_S napisał/a:
Tak się zastanawiam skoro hodowanie to tak ciężkie,stresujące i przynoszące straty zajęcie to po co to robić?Nie mówię,że jest sielanka ale chyba nie jest tak źle skoro jest tyle hodowli.
Mnóstwo ludzi próbowało i po jednym miocie zaprzestało swoją przygodę z hodowlą. Nie każdy odnajdzie w tym radość, a chwilę zwątpienia ma każdy hodowca, jak coś idzie nie tak. Ci, którzy na tym biznes robią, to może i im się kręci Ale na pewno mają do tego inne podejście. Bo dla większości jest to hobby - jak wędkarstwo, kolekcjonowanie samochodów czy golf - drogie, czasochłonne hobby, ale dające satysfakcję. I tak tendencje są spadkowe - bo w tym roku na wystawie międzynarodowej w Krakowie w klasie otwartej suk stawka liczyła 5 sztuk!!! A w zeszłym roku, moja Hana na międzynarodowych biegała w stawkach 22-25 suk. I miotów się mniej rodzi i mniej kryć jest - co zauważają właściciele reproduktorów.
A odnośnie wielkich hodowli z dużą ilością psów - dopóki nie zobaczy się na własne oczy jak właścicielki to ogarniają, można nie wierzyć, że te psy mają dobrze. Ale niekiedy 15 psów w hodowli ma lepsze życie niż jedynak u przeciętnego Kowalskiego
Jeszcze wracając do badań, na FB do publicznej wiadomości jedna hodowczyni podała powód wycofania swojej suki po trzech miotach z hodowli. Przytoczę tu, pomijając nazwę psa i nazwisko właściciela, w każdym razie - suka matka, zdrowa, wybitna eksterierowo, z obiecującej linii, co do której hodowcy mieli wielkie nadzieje.
When came in our kennel we had high hopes and expectations concerning her litters/offspring. Unfortunately she was a bad "producer". Let me sum op the problems seen in her litters.
1 puppy put asleep at 7 months because of severe ED both elbows, no surgery possible
1 puppy with ED (LPC and OCD) both elbows HD D/E
1 puppy died of cancer at the age of 9 months
1 puppy bad allergy
1 puppy with ED both elbows ( LPC/OCD -had surgery on 1 elbow)
1 puppy wiith ED both elbows (LPC/OCD had surgery, later put asleep at the age of 11 months)
1 puppy with OCD both hocks - had surgery
1 puppy lame official results x-rays suspicion of ED
Above all of this there were 7 puppies with incorrect bites and a lot of missing teeth.
For us it is obvious the problems came from E.... as we used 3 complete different studs. We therefore have decided not to breed with E.... anymore. Also we decided not to breed with her (healthy) offspring, a decision that was very easy considering all the problems mentioned. The ultimate conclusion can only be that these lines should be stopped spreading through our beloved breed. In our opinion good health is most important, winning show after show and closing your eyes for health problems is for your own gain only.
Także zachowanie hodowcy godne naśladowania, ale zauważcie, że potrzebne były 3 mioty, by to ocenić. Bo nie da się takich rzeczy wydedukować przed wypróbowaniem w hodowli.
Wiek: 42 Dołączyła: 29 Cze 2011 Posty: 853 Skąd: Warszawa
Wysłany: 13-07-2012, 10:43
Tsunami, jak piszesz bez złości to i czyta się Ciebie inaczej a i nawet zgodzić się z Tobą można Ja mogę powiedzieć jak to wygląda od strony właściciela reproduktora-wyjazd na jedną wystawę na granicę(a jeździmy zawsze razem z mężem i ciut wcześniej żeby Olaf odpoczął przed wystawą) kosztuje więcej niż dostaję za krycie.Nie kryje wszystkiego co popadnie,wielokrotnie już odmówiłam z różnych powodów,w zasadzie to już chyba skończymy to robić.Nie liczę karmy,szczepień, leczenia czy badań bo na to bym wydała niezależnie od tego czy mój pies ma rodowód czy nie.
Przytoczony przykład hodowcy przez Tsunami, dodaje otuchy,że naprawdę są jeszcze ludzie,którzy potrafią przedłożyć dobro psa ponad swoje ambicje czy finanse.
A jeszcze co do domowych hodowli-z jednej strony jeśli psy rzeczywiście mieszkają w domu,są traktowane jak członkowie rodziny to fajnie,a rzadko jest tak,że taka hodowla zrobi więcej badań niż zalecane, pokusi się o pokrycie suki psem za granicy czy w ogóle wyjedzie gdzieś za granicę na wystawę bo nie ma tego zaplecza finansowego.Tak więc psy mają dobrze,ale jak to się ma do polepszania rasy?
Wiek: 44 Dołączyła: 02 Cze 2008 Posty: 582 Skąd: już nie Warszawa :)
Wysłany: 13-07-2012, 14:18
To ja się jako lekarz weterynarii opiekujący się spora ilością hodowli wypowiem i podam przykłady jak to hodowcy zarabiają:
Hodowla X miot 6 szczeniąt, 4 z nich z wrodzonymi problemami z krzepnięciem, przez hodowle leczone, łącznie z wysyłaniem próbek krwi za granicę, transfuzjami, konsultacjami z najlepszymi lekarzami z całego kraju, także próby konsultacji u lekarzy medycyny, w efekcie po prawie 4 miesiącach walki te 4 szczeniaki zostały uśpione, gdyż mimo olbrzymiej troski ze strony hodowcy cierpiały i wszyscy lekarze rozkładali ręce i nie umieli im pomóc. Matka tego miotu mimo dobrych wyników badań i tytułu Ch z hodowli wycofana.
Nie umiem policzyć ile pieniędzy wydał ten hodowca na ten miot (cena krycia, utrzymania suki, utrzymania miotu i kosmicznie wysokie kwoty na leczenie tych szczeniąt) i ile kolejnych zdrowych miotów musi teraz sprzedać by choć te wydatki się miały szanse zwrócić, nie mówiąc już nic o nieprzespanych nocach i emocjach gdy mimo starań nie można zwierzęciu pomóc.
Drugi przykład hodowla Y, miot 4 szczeniąt po zdrowych rodzicach, 1 szczenie uśpione z powodu padaczki, 1 szczenie uśpione z powodu bardzo zaawansowanych problemów ze stawami w wieku 7 miesięcy, 1 szczenie sprzedane właściciele zgłaszają, że zdarzają się kulawizny, hodowca zobowiązuje się do zwrotu części kosztów leczenia jeśli szczenie okaże się dysplastyczne, ostatnie szczenie z tego miotu - PIĘKNE i zdrowe, hodowca chciał zostawić sobie, ale oddał bezpłatnie w dobre ręce - stwierdził, że nawet jeśli suka jest zdrowa jest zbyt duże ryzyko na chore szczenięta przy próbie użycia jej w hodowli.
Zarobku na tym miocie zero, strat i finansowych i emocjonalnych bardzo dużo.
Żeby nie było dyskusji, wątpliwości jak to często na forach, oba przykłady nie z naszej rasy.
To tylko się wydaje, że hodowca ma 6 szczeniąt razy 2000zł, bo często ma po drodze dużo wydatków, a tej planowanej kasy ze szczeniąt brak.
Dochodzi jeszcze kwestia w jakim wieku szczenięta opuściły hodowlę, bo jak 7-8 tygodniowe i są zdrowe to zysk jakiś jest, ale jeśli 6 miesięczne (bo nie było chętnych, bo ktoś zarezerwował i nie odebrał, bo szczenie chorowało itd) to już zysku nie wiele albo nic. Młody labrador jest kosztowny w utrzymaniu, musi dobrze zjeść, musi dostawać suplementy itd
A teraz ja jako hodowca - mam teraz taki niby banalny problem, mam szczeniaka z małą przepukliną pępkową, nie sprzedam go teraz, poczekam, aż będzie mieć komplet szczepień, zoperuje, poczekam aż się zagoi, wtedy spróbuje sprzedać, na tym szczeniaku nic nie zarobie, a pewnie do niego dołożę, bo koszt jego utrzymania, leczenia (mimo, że dla mnie koszt leczenia to tylko sam koszt leków) będzie duży i takich przykładów jest wiele, to tylko tak się wydaje, że rodzi się 9 szczeniąt i hodowca ma zarobek 9 razy cena szczenięcia, te pieniądze często jakoś tak się po drodze gubią.
Kwestia też ilości psów w hodowli na utrzymaniu hodowcy, ja mam 4 suki hodowlane, ale mam tez 3 na emeryturze, które też muszą jeść, trzeba leczyć, trzeba i o nie dbać.
Wydatków jest więcej niż by się mogło wydawać.
I takich przykładów mogę wymieniać wiele, bo mam taki zawód, że wiem o problemach nie tylko swoich ale i innych hodowców.
Nie chce wypowiadać się za innych hodowców, mogę tylko mówić za siebie, ja na moich psach nie zarobiłam nic, ciągle dokładam, na szczęście mam pracę z której na to dokładanie mi starcza
Ale to moje hobby, tak jak wcześniej (przed poważną kontuzją moim hobby było jeździectwo, też kosztowne hobby i nie dochodowe, przynajmniej dla większości).
Andante [Usunięty]
Wysłany: 13-07-2012, 14:29
Tsunami napisał/a:
I tak tendencje są spadkowe - bo w tym roku na wystawie międzynarodowej w Krakowie w klasie otwartej suk stawka liczyła 5 sztuk!!! A w zeszłym roku, moja Hana na międzynarodowych biegała w stawkach 22-25 suk. I miotów się mniej rodzi i mniej kryć jest - co zauważają właściciele reproduktorów.
I to jest bardzo dobra wiadomość.
Oby konsekwentnie i mniej boksów w schroniskach zapełniało się labradorami ofiarami mody i popularności.
Możliwe, że o tym słyszeliście. Wiczorem będzie artykuł na blogu gungessa.
"Wiadomość wysłana przez hodowczynię- pewnie część tą Panią zna.
szczenięta dopiero się urodziły-będą płowe(rude)takie jak dorosłe na zdjęciu.Oczywiście jak będą troszkę większe zamieszczę zdjęcia.Mama to Yaris BLUE OCEAN TERVILLAND ,TATA BOHUN COCCOLO CANE.Mama ma niemieckiego ojca a tata włoskieGO.Przyjechać oczywiście można ,po uprzednim uzgodnieniu terminu jednak wolałabym aby dopiero jak trochę podrosną i będą po pierwszym szczepieniu.SZczenięta chociaż mają naprawdę wybitne pochodzenie nie będą miały rodowodów, gdyż rodzice nie mają jeszcze zaliczonych kompletów wystaw(nastąpi to już w tym roku w maju i już wszystkie następne szczenięta będą miały rodowody), a z racji posiadania obojga rodziców trafiły się szczenięta-- nie do końca planowane ale tak samo wybitne jak z rodowodami .W razie pytań proszę dzwonić 660-977-102(oczywiście jestem zarejestrowana w zwiazku kynolog.oddz.olsztyn i posiadam prawa hodowlane) Zapraszam do rezerwacji szczenięcia,nadmieniam, że cena nie jest sztywna.BARBARA ZADWORNA"
Wiadomość z marca
Ostatnio zmieniony przez tenshii 28-10-2012, 13:41, w całości zmieniany 1 raz
Paseczka, nie rozumiem co ma do tego związek? Związek nie uzna tych szczeniąt i szczenięta nie będą miały rodowodów. Kobieta rozmnożyła je poza związkiem, więc skoro podała swoje imię, nazwisko i swoje psy, wystarczyło zgłosić to do związku aby pozbawili ją członkowstwa za rozmnażanie psów poza związkiem.
nie wiem czy ta hodowla na facebooku to ta sama co z ogloszenia? Bo odniosłam się do ogłoszenia. Co do tej pseudo na fb - zawsze trafi się jakaś czarna owca. Nsalezy ją "zniszczyć". Ale powinno się z tego robić taką samą afere, jak przy nie rodowodowowych psach. Bo jak to odbierze pan kowalski? Acha, czyli te z rodowodem są hodowane w takich warunkach, to ja jednak kupie bez!! a nie " acha, czyli i te rodowodowe i te bez mogą być hodowane w złych warunkach, więc musze poszukać dobrej hodowli z papierami i dużo się o niej wcześniej wywiedzieć."
Zawsze potem ludzie argumentują czemu amją psa bez papierów " a bo słyszałem ze np. podkładają sukom szczeniaki i wogóle to jedno wielkie oszustwo" ale już nie widzi tego, że miejsce z którego kupił wogóle nie musiało podkładać szczeniaków żeby było jednym wielkim oszustwem. Nie wiem czy jasno się wyrażam.
Suczka urodziła się:
Suczka urodziła się:
Wiek: 33 Dołączyła: 05 Sty 2012 Posty: 970 Skąd: Gdańsk
Wysłany: 03-08-2012, 15:30
szalej, proszę przeczytaj Parę postów na fb. Związek, się wypiął i tyle.
[ Dodano: 03-08-2012, 15:34 ]
Że związek nie uzna szczeniąt, to wiem, raczej boli mnie reakcja związku- nic a nic nie robią...
cytat:
Dzisiaj pojechalismy na interwencję, ponieważ dowiedziałam się ,że ktoś na moim terenie trzyma psy w złych warunkach ale nie
spodziewałam się, że wrócę do domu tzn. schroniska z 10- cioma uopodlonymi, zagłodzonymi bolończykami.
Kobieta rozkrzyczana, cwana ( ale daliśmy sobie radę) ma nadzieję, że dostanie psy z powrotem. Uważa, że oprócz fryzjera nic im nie brakuje. Z piesków gdy je bralismy na ręce lał się wodnisty kał. Są wychudzone , wyniszczone, wycofane. W ostatniej chwili znalezlismy szczenieta owcz
arka belgijskiego zamknięte w ciemnym pomieszczeniu, 4 tygodniowe karmione, surowym mlekiem ze sklepu. Suka odstawiona do drugiego boksu, nie karmi już ich. Większośc psów z tatuażami, brak szczepień, nic.
Paseczka, w tym co zacytowałaś jedyne co ze związkiem związane to " większość z tatuażami" co wcale nie oznacza, że w związku kiedykolwiek zostały zarejestrowane tzn wyrobione rodowody. Przeczytałam kilka postów na fb głownie o burmistrzu, o związku nic nie widziałam, ale nie będe czytać całego wydarzenia
Suczka urodziła się:
Suczka urodziła się:
Wiek: 33 Dołączyła: 05 Sty 2012 Posty: 970 Skąd: Gdańsk
Wysłany: 03-08-2012, 15:38
szalej napisał/a:
Paseczka, nie rozumiem co ma do tego związek? Związek nie uzna tych szczeniąt i szczenięta nie będą miały rodowodów. Kobieta rozmnożyła je poza związkiem, więc skoro podała swoje imię, nazwisko i swoje psy, wystarczyło zgłosić to do związku aby pozbawili ją członkowstwa za rozmnażanie psów poza związkiem.
Została zgłoszona, oddział nie ma zamiaru nic z tym zrobić, a Związek- "siedziba główna" kiruje sprawę do Olsztyna.
cytat:
Napisałam długą informacje i przypadkowo skasowałam.Nie mam siły drugi raz piosać, powiem w skrócie. Dzisiaj byłam tam znowu z paniami ze ZK w Olsztynie.
Tak naprawdę to według nich strasznych rzeczy tam nie ma, są hodowle dużo gorsze. To,że hodowczyni sprzedała już kilka szczeniąt bez dokumentów to drobnostka, to,że szczenieta i wszystkie psy mają biegunke to nic, to ,że bród to pozostawiły bez komentarza. . Poza tym hodowczyni została poinformowana o tym, że powiadomiłąm Zarząd Główny,że hodowcy chcą jej zabrać swoje psy . Już do jednej ta pseudobaba wydzwania.
Acha jedna z pań, fachowiec i sędzia stwierdziła,ze krowie mleko nie jest wcale złe ale trzeba je podawać od początku. Hodowczyni miała miedzy innymi dla psów chleb ale usłyszałam,że to nic złego. Doszłam do wniosku,ze jaki zwiazek tacy hodowcy. Zabrałam kota !
U suczek, które są u mnie na skórze wykryto gronkowca.
[ Dodano: 03-08-2012, 15:42 ]
Hodowla Pola Plajn
83KAFI83 [Usunięty]
Wysłany: 23-10-2012, 00:39
Polska i Stany tzn gównie mexico tam też robią psełdohodowle zawsze tak jest ale ludzie którzy mają ok w głowie nie kupują u psełdohodowców prawo trzeba zmienić i tyle zakaż psełdohodowlanców i tyle
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum