Zuzka, juz nic nie moge dodac do tylu madrych slow ktore padly tutaj dotyczace twojej sprawy tyle moge napisac jesli masz problem walcz z nim a nie odkladaj na polke bo powroci nie chce tu nikogo umoralniac tez mialam chwile zalamania z moim psem nie bylo slodko ale warto powalczyc i udowodnic sobie ze dasz rade wiec sprubuj walcz a warto pozniej to docenisz pozdrawiam i trzymam za was kciuki P.S Wedel super supr psiak
Próbowałam wczoraj go przekonać, ale nie dało rady. Nic z tego Jeszcze się pokłóciliśmy na dobranoc Temat "pies" stał się tak drażliwy, że nie wiem... Ale nie uciekniemy od niego. Nie da się, nie umiem tak
Kupiłam Persen na uspokojenie/wyciszenie się, itd. Ponoć otumania - to i lepiej. Przynajmniej myśleć nie będę przez jakiś czas (chyba).
Wolałabym, żeby Wedlem zajął się ktoś znajomy; ktoś kto go pokocha tak, jak ja (a może nawet bardziej, o ile w ogóle można). Chciałabym, żeby miał się gdzie wybiegać, z kim pobawić, poszaleć...
W życiu nie myślałam, że będę w takiej sytuacji
_________________ Czeko-galeria Wedla <3
http://forum.labradory.or...p=206410#206410
______________________________________
Aby mieć właściwe spojrzenie na własną pozycję w życiu, człowiek powinien posiadać psa, który będzie go uwielbiał, i kota, który będzie go ignorował
brak mi słów na Twojego TŻ'ta..
strasznie współczuję takiej sytuacji, nie wyobrażam sobie być na Twoim miejscu.. a wśród rodziny, znajomych nie ma kto zająć się Wedlem? szkoda, że mi rodzice na drugiego psa nie pozwolą..
Rodzina odpada - u mnie są osoby uczulone na sierść (tzn. wydzielane białko przez psy i koty).
Na razie nie ma osoby, która by Wedla chciała.
Odkąd Wedel się pojawił, mamy sieczkę, a nie związek. Zresztą ja/my chcę/chcemy iść na terapię dla par, ale do tego trzeba mieć pieniądze. I to niemałe...
_________________ Czeko-galeria Wedla <3
http://forum.labradory.or...p=206410#206410
______________________________________
Aby mieć właściwe spojrzenie na własną pozycję w życiu, człowiek powinien posiadać psa, który będzie go uwielbiał, i kota, który będzie go ignorował
Ja bym nigdy nie oddała mojego psa...
Jeśli Tż zależy na Twoim szczęściu powinien Cię zrozumieć. Jeszcze chwila czasu i Wedel się uspokoi.
Moim zdaniem oddanie go nie rozwiąże problemów...
Wedel Was kocha pomyśl o tym.
Chociaz widzę że nic tu nie zdziałamy bo decyzja została podjęta
_________________ Czeko-galeria Wedla <3
http://forum.labradory.or...p=206410#206410
______________________________________
Aby mieć właściwe spojrzenie na własną pozycję w życiu, człowiek powinien posiadać psa, który będzie go uwielbiał, i kota, który będzie go ignorował
Pomogła: 12 razy Wiek: 48 Dołączyła: 29 Kwi 2010 Posty: 14690 Skąd: Telford UK
Wysłany: 18-03-2011, 14:52
Zuzka napisał/a:
Odkąd Wedel się pojawił, mamy sieczkę, a nie związek.
pytanie tylko czy to faktycznie wina psa.... Dlaczego to Ty musisz ustapic w tej sprawie? Wiem, ze ktos musi, ale jak czytam Twoje wypowiedzi to odnosze wrazenie ze Ty nie walczysz..... Proponowalas TZ zawieszenie decyzji? Nie pamietam kto o tym pisal, ale wydaje mi sie ze to dobra propozycja - dajcie sobie jakis czas i w tym czasie Ty cwicz, pracuj z psem, bedziesz miala cel, bardzo absorbjace zajecie, a jak sie do tego przylozysz to wkrotce beda efekty. 3maj sie dzieqwczyno
Odkąd Wedel się pojawił, mamy sieczkę, a nie związek.
wydaje mi się, że jeżeli są problemy, to pozbycie się Wedla nic nie załatwi. depresja się powiększy, będzie żal..
może zaprosić TŻ na forum, tutaj, niech poczyta, może uwierzy, że odrobina pracy i Wedel się uspokoi, jeszcze ma "dziecięce" lata, z dziećmi jest tak samo, a ich się nie oddaje. i nie mówić mi tu, że dzieci a pies to co innego, bo i to, i to to żywe stworzenia, kochające właścicieli/rodziców bardzo mocno..
Walczę o Wedla od kilku miesięcy. Już kiedyś pisałam, że TŻ chce go oddać. Co ja mam jeszcze zrobić? W tym momencie nic się już nie zmieni, bo według niego pies nie może dłużej z nami być... Już nie mam siły tego powtarzać.
Jak on nie odpuści, to ja będę nieszczęśliwa, jak ja, to on. Zresztą on nie odpuści na pewno...
_________________ Czeko-galeria Wedla <3
http://forum.labradory.or...p=206410#206410
______________________________________
Aby mieć właściwe spojrzenie na własną pozycję w życiu, człowiek powinien posiadać psa, który będzie go uwielbiał, i kota, który będzie go ignorował
Tu mi wygląda raczej na konflikt małżeński nie spowodowany psem.. Gdzie tu kompromis? W małżeństwie każda decyzja powinna być wspólnie, a tu co..? Nie wiem, jak możemy Ci pomóc, jest nadzieja, że Wedel znajdzie kochający dom, ale Ty cierpieć będziesz dalej..
Mój labrador: Mona
Suczka urodziła się:
24.11.2008
Dołączyła: 28 Sty 2010 Posty: 246 Skąd: Poznań
Wysłany: 18-03-2011, 15:04
dziewczyny, sytuacja jest naprawdę ciężka zuzka boi się, że któregoś dnia wstanie i Wedla nie będzie TŻ odda w byle jakie ręce Dlatego nie wiem czy by nie było lepiej znaleźć dobry dom dla Wedla, gdzie mogła by na forum śledzić jego losy i patrzeć, że jej kochany pies jest szczęśliwy.
Dlatego nie wiem czy by nie było lepiej znaleźć dobry dom dla Wedla, gdzie mogła by na forum śledzić jego losy i patrzeć, że jej kochany pies jest szczęśliwy.
tak jest. Zuzka, skoro decyzja jest podjęta to zamknijmy ten temat i utwórz nowy w zakładce Labki szukają domu. Nie przeciagajcie bo to dla was i dla psa stres.
Nie w byle jakie ręce! No bez przesady. Nie napisałam czegoś takiego. Szuka po znajomych na razie. Jak nikogo nie znajdzie, to ogłoszenie wystawi - tak mi powiedział.
No nie wiem co gorsze w tym momencie, bo z jednej strony chciałabym na niego patrzeć od czasu do czasu, zobaczyć co u niego, jak się ma, ale z drugiej wiem, że to będzie bardzo bolesne...
Tak, od 5. Od ok. 3,5 walczę.
_________________ Czeko-galeria Wedla <3
http://forum.labradory.or...p=206410#206410
______________________________________
Aby mieć właściwe spojrzenie na własną pozycję w życiu, człowiek powinien posiadać psa, który będzie go uwielbiał, i kota, który będzie go ignorował
Zuzka, skoro decyzja i tak jest podjeta to nie czekaj z ogłoszeniem bo znalezienie nowego własciciela tez moze potrwać a swoja droga szukacjie wsrod znajomych.
Zuzka napisał/a:
No nie wiem co gorsze w tym moemencie, bo z jednej strony chciałabym na niego patrzeć od czasu do czasu, zobaczyć co u niego, jak się ma, ale z drugiej wiem, że to będzie bardzo bolesne...
Zuza nie obraź sie ale skoro nic nie możesz zrobic aby pies został u Ciebie to przestan myśleć o sobie, jak Ci bedzie ciezko itp tylko pomysl o psie, że im szybciej znajdzie nowych włascieieli tym lepiej dla niego. Współczuje Ci całej sytuacji i mam wrażenie (byc moze sie mysle bo przez komputer ciezko poznac prawde), że jestes jeszcze dość młoda i brak Ci dojrzałości w życiu bo sytuacje jakie opisujesz z Twoim TZ to jak kłótnie nastolatków. Przepraszam jesli Cie uraziłam ale wyraziłam swoje zdanie a forum własnie po to jest. Życze w przyszłości bardziej przemyslanych "zakupów".
Mój labrador: Mona
Suczka urodziła się:
24.11.2008
Dołączyła: 28 Sty 2010 Posty: 246 Skąd: Poznań
Wysłany: 18-03-2011, 15:22
Zuzka napisał/a:
Szuka po znajomych na razie. Jak nikogo nie znajdzie, to ogłoszenie wystawi - tak mi powiedział.
mam taką nadzieję, że tak zrobi
[ Dodano: 18-03-2011, 15:26 ]
jkasia napisał/a:
Zuza nie obraź sie ale skoro nic nie możesz zrobic aby pies został u Ciebie to przestan myśleć o sobie, jak Ci bedzie ciezko itp tylko pomysl o psie, że im szybciej znajdzie nowych włascieieli tym lepiej dla niego.
Ja przepraszam z góry za to co napisze ale wydaje mi się ,że albo to nie jest tylko decyzja TZ albo poprostu nie masz nic do gadania w tym związku, a jedno i drugie mnie przeraża.
Wydaje mi się,że decyzja faktycznie jest podjęta bo wszystkie rady i propozycje forumowiczów zostały odrzucone na wstępie. Nie pozostaje nic innego jak postarać się znaleźć Wedelkowi wspaniały domek gdzie już się go nikt niepozbędzie jak zbędnego kłopotu.Ja przepraszam ale krew mnie zalewa jak ktoś jest tak nieodpowiedzialny i pierw bierze zabawke a potem jak sie znudzi to ją wyrzuca. Mimo wszystko życzę wam powodzenia.
Mój labrador: Pola
Suczka urodziła się:
27.03.2010
Pomogła: 2 razy Wiek: 37 Dołączyła: 17 Maj 2010 Posty: 5230 Skąd: Pabianice
Wysłany: 18-03-2011, 18:30
Zuzka napisał/a:
Została podjęta, ale nie przeze mnie
Czyli to nie jest Twój pies?
Ja bym w życiu nie oddała mojego psa, chocbym nie wiem jaki zły by był, choćby TŻ, rodzice, czy nawet cała rodzina ode mnie tego żądali, choć w ogóle uważam że jeżeli pies jest mój to nie ma nikt nic do gadania na jego temat oprócz mnie.
Coś bez nazwy jak dla mnie.
Madziuja napisał/a:
Ja przepraszam z góry za to co napisze ale wydaje mi się ,że albo to nie jest tylko decyzja TZ albo poprostu nie masz nic do gadania w tym związku, a jedno i drugie mnie przeraża.
Zgadzam się.
Wybacz te komentarze, ale kasia ma rację to jest forum i tego się nie uniknie, tym bardziej że dla nas - labomaniaków los każdego psa nie jest obojętny. A przez wasze zachowanie cierpi tylko Wedel, który w niczym nie zawinił.
Zacznij ogłaszać psa na portalach i stronach, zrób mu temat w dziale szukaja domu i napisz do koordynacji adopcji o pomoc, bo wiecej gadania w tym temacie nie ma sensu
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum