Kiedy Ada miała 4 miesiące ktoś przerzucił ją przez ogrodzenie schroniska. Miała sparaliżowane ciało, nie wstawała. Badanie lekarskie wykazało, że 2 miesiące wcześniej została potrącona. Nikt nie udzielił jej pomocy. Z każdym dniem Ada cierpiała coraz bardziej i coraz mniejsze były jej szanse na odzyskanie sprawności. Kiedy opiekunowie zorientowali się, że pies nie "zbierze się" własnymi siłami podrzucili ją do schroniska. Dosyć szybko Ada znalazła nowy dom. Równie szybko została oddana przez nowych właścicieli, którzy nie poradzili sobie z codzienną opieką nad niepełnosprawnym psem. Po powrocie do schroniska Ada popadła w depresję - przestała się ruszać, wyłysiała, z jednej choroby wpadała w następną. W tej chwili jest zupełnie łysym psem, ze sparaliżowanymi tylnymi nogami, nosi pampersy, jeździ na wózku. Mimo tych wszystkich nieszczęść zachowała nadzieję na to, że ktoś ją pokocha taką, jaka jest. Tylko że taki ktoś od miesięcy się nie zgłasza....
tel. 012 637 48 79
adopcje@gazeta.pl
Taki pościk dla ewenutalnych "usypiaczy"
Sunia jest młoda, wszystko jest na dobrej drodze, futerko odrasta, zaczyna powoli ćwiczyć i stawać na łapkach, jest rehabilitowana, a przede wszystkim nie cierpi, nic ja nie boli. Ona jest tylko niepełnosprawna.
Na zakończenie fragment artykułu z :http://www.gazetawyborcza.pl/1,75476,3605445.html "Tonic, ku zdumieniu lekarzy, świetnie się miewa - choć biega "trochę koślawo" - ale żyje! - cieszy się Olga Romanowska-Grabowska z Bydgoszczy. Tonic to prawie dziewięcioletni jamnik szorstkowłosy państwa Grabowskich.
Pewnego zimowego wieczoru pies jak zwykle wyszedł do ogrodu. Rano miał już sparaliżowane tylne łapy. Ktoś rzucił w niego dużym kamieniem i uszkodził mu kręgosłup. Jamnik przez pół roku nie chodził, dostawał zastrzyki... Lekarze radzili, by go uśpić. - Na szczęście córka znalazła w internecie telefon do pana z Opola, który konstruuje wózki inwalidzkie dla psów. Tonic od razu zaakceptował swój pojazd - opowiada pani Olga. - Nauczył się z wózkiem brać zakręty, cofać, a nawet siusiać - śmieje się właścicielka. Z czasem Tonic zaczął ruszać tylnymi łapami, niepewnie chodzić, a dziś radzi już sobie bez wózka. I jest żwawszy niż jego zdrowy brat Gin, który woli wylegiwać się na kanapie.
Na zachodzie Europy czy w Ameryce pies na wózku nie wzbudza sensacji. Co więcej, produkuje się już takie pojazdy dla kotów, królików, tchórzofretek i innych zwierząt z niedowładem tylnych nóg. W Polsce wciąż robi się je amatorsko. - Nie nazwałbym tego fanaberią właścicieli. Jest nią wstawianie starym psom sztucznych szczęk lub wszczepianie im implantów zębowych, bez których zwierzaki doskonale dają sobie radę, ale nie wózki, które ułatwiają czworonogom życie - mówi Lech Gogolewski, lekarz weterynarii."
Pamiętajmy że te nasze kochane czworonogi opiekują się niepełnosprawnymi ludźmi, ratują ludzi od śmierci, dlaczego my im nie mamy odpłacić się tym samym.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum