Witam, mam na imię Artur i wraz z małżonką szukaliśmy Labradorki , chcieliśmy już raczej okaz podhodowany , w internecie trafiliśmy na piękne zdjęcia 9 miesięcznej czarnej suni , ja zakochałem się w niej od razu. Małżonka co prawda gdzieś tam dzwoniła i szukała jeszcze innej opcji ale ciężko mnie było odwieźć od tego co chciałem .
Po wielu telefonach, rozmowach i namawianiu mnie na kupno przez właścicielkę hodowli nawet i zapewnianiu jaki to dobry piesek i piękny i że zęby ma zdrowe i że zarobimy na niej (chociaż nawet przez myśl mi nie przeszło że miałbym hodować pieski ), w każdym razie pojechaliśmy po suczkę.
Po godzinnej jeździe trafiliśmy do Hodowli Kojec-Ochojec w Katowicach , sunia biegała sama po wybiegu , czarna jak smoła i błyszcząca, piękna . Gdy podjechaliśmy autem sunia przyjemnie nas powitała, cieszyła się jak mały szczeniaczek . Wybieg mnie trochę przeraził ( prawie bez trawy, glina i ziemia otoczona drewnianym płotkiem, jak dla bydła) .
Psy siedziały w klatkach - kojcach , po kilka, trochę dalej stały drewniane szopki zabite deskami, potem wyszło że tam jest matka ze świeżymi szczeniakami , coś strasznego.
Żal mi była każdego pieska w tej hodowli jeśli tak to można w ogóle nazwać, chciałem zabrać sunie i uciekać już z nią s powrotem. Pytaliśmy się o te pieski ale kobieta chyba zaczynała być nerwowa i tylko pytała czy się zdecydowaliśmy , miałem ochotę pokazać środkowy palec tej babie i pozostawić kupę dymu za sobą ale nie miałem serca zostawić suni.
Weszliśmy do domu sfinalizować zakup, podpisałem umowę , dałem jej pieniądze , dostaliśmy metrykę , książeczkę zdrowia pieska . Sunia pierwszy raz jechała autem, nie dostała żadnej wyprawki, po prostu nic, ale piękne jest to że widziałem w jej oczach uśmiech i ulgę gdy opuszczaliśmy tą fabrykę psów ( Kojec-Ochojec ).
Żaden z tych piesków nigdy nie był w domu, ciągle na dworze i w kojcach, jakiś spacer w tej zagrodzie. Jak się okazała sunia nie miała kompletu szczepień w książeczce , tylko pierwszy zestaw po urodzeniu, dwóch następnych już nie, nie dostała szczepienia przeciw wściekliźnie które nakazuje prawo ( przypomnę że ma 9 miesięcy).
Zamierzam wnieść skargę do PZKwP w oddziale Katowickim gdzie ta hodowla figuruje, może chociaż jakieś pismo im wyślą , chociaż znając polskie realia to pewnie nie bo kogo obchodzą pieski kiedy hodowca płaci składki
Ciesze sie że sunia jest z nami jest piękną i aklimatyzowała sie w momencie, uczy sie wszystkiego jak szczeniak, mruczy na odbicie w szybie piekarnika i czasem szczeknie na bajki w TV , jest kochana.
Ale przestrzegam przed takimi hodowlami , może i dają metrykę, pieski sa z rodowodem ale warunki w jakich żyją i są tam traktowane wołają o pomstę do nieba.
To jest wstyd dla oddzialu w Katowicach, ze do tej pory nikt z tym nie nie zrobil!!
To nie pierwszy sygnal, ze cos jest nie tak, gdzie sa ludzie odpowiedzialni za to?
Neocrov, serce pęka czytając takie słowa:'( tym bardziej bolesne że brat mojej czekolady tam mieszka.... cieszę się, że macie wspanila sunie ale nie zostawcie tej sprawy tak proszę.
Dzisiaj Pani z hodowli zadzwoniła do małżonki , na początku miło spytała jak tam sunia, czy jesteśmy zadowoleni , pomyślałem ze może myliłem się i źle oceniłem ta osobę . Po chwili Pani w końcu poruszyła temat w jakim naprawdę zadzwoniła.
Chodziło jej właśnie o post który napisałem , straszyła konsekwencjami prawnymi ,nie była już miła , powiedziała że jeśli coś nam się nie podoba i sunia nam nie pasuje to możemy ją oddać a oni sprzedadzą ją za większe pieniądze .
Pytań odnośnie wyprawki, szczepień skwitowała tak :
-wyprawka 9-miesięcznemu psu się nie należy , dobrze że sami potrafiliśmy z pomocą kompetentnego pana dobrać dobra karmę, suni żołądek dobrze ją przyjął.
-o szczepieniu przeciw wściekliźnie stwierdziła ze miała ją zaszczepić ale skoro kupujemy psa to na nas to spada, ciekawe bo polskie prawo nakłada obowiązek zaszczepienia psa przeciw wściekliźnie do 5 miesiąca a sunia ma już 9.
-co do reszty szczepień to stwierdziła że wystarczy jedno wspólne mimo że każdy poczciwy hodowca zestaw szczepień przeprowadza 2-3 razy w miesięcznych odstępach.
Na szczęście publikowanie negatywnej opinii w Internecie nie jest sprzeczne z prawem , a tym właśnie jest moja wypowiedź , nie napisałem że psy z tej hodowli są chore lub maja wady które wykluczały by je z zakupu do domu . Napisałem jak wyglądała sytuacja z zakupem suni w tej właśnie hodowli i co widzieliśmy na własne oczy i co odczuwałem widząc to wszystko, to nie są bajki wyssane z palca .
Jakiś czas wcześniej byliśmy w schronisku dla zwierząt na ul. Krakowskiej i tam widziałem warunki lepsze niż w tej hodowli.
Mój post nie pomawia i nie oczernia tej hodowli która istnieje jak powiedziała ta Pani od 1989 roku , ja osobiście więcej tam nie pojadę i nie kupię psa , w przyszłym roku chcemy jeszcze jednego Labradorka ale teraz uważnie przyjże się każdej hodowli zanim dokonam wyboru.
A Pani z Kojca-Ochojca skoro czyta tu posty to może niech sama coś powie a nie wydzwania i pisze sms-y z groźbami do małżonki która nie ma pojęcia o tym forum.
Pozdrawiam.
Patrząc na stronę hodowli niestety można zauważyć że chyba niezbyt dbają o badania swoich suk hodowlanych.
Wszystkie suczki przebadane wyłącznie pod kątem HD, a gdzie łokcie? Nie wspomną o oczach
_________________ Hodowla Herbu Podlasia FCI
hodowlaherbupodlasia.wordpress.com
Mój labrador: Rajan
Pies urodził się:
05.10.2005-13.07.2013
Mój labrador: Ziller
Pies urodził się:
11.04.2013
Wiek: 55 Dołączyła: 15 Sie 2008 Posty: 447 Skąd: Gdańsk
Wysłany: 01-12-2014, 11:20
irmina napisał/a:
To jest wstyd dla oddzialu w Katowicach, ze do tej pory nikt z tym nie nie zrobil!!
To nie pierwszy sygnal, ze cos jest nie tak, gdzie sa ludzie odpowiedzialni za to?
Ciekawa jestem jak odbywa sie przegląd miotu ? Może Pani jedzie do odziału .
irmina, chyba jest taka komorka organizacyjna w ZKwP jak nadzór nad hodowlami .
Dzisiaj odwiedziliśmy weterynarza Pana Toczka z Bielska który jest dobry i sumienny w tym co robi , któremu to pokazaliśmy książeczkę zdrowia Sary . Pan uśmiechnął się tylko i pokiwał głową po czym powiedział że dziwi się iż hodowla może sprzedawać psy z takimi brakami w szczepieniach i to podstawowych. Dostała tabletki na odrobaczenie i w poniedziałek dostanie pakiet szczepień ze wścieklizną włącznie .
Cóż , trzeba będzie troszkę pogrzebać w kupach i zrobić rozeznanie .
Piesek bardzo ładnie się klimatyzuje w nowych warunkach , uwielbia przesiadywać w kuchni ( zapachy robią swoje ) , czasem jeszcze szczeknie na odbicie w telewizorze czy kuchence ale jest coraz lepiej, po schodach nauczyła się wchodzić od goldenki Soni , lubi ściągać koce z kanapy i przynosić różne rzeczy do legowiska, ewidentnie szybko przyzwyczaja sie do warunków domowych.
I powoli zapomina gdzie się urodziła i w jakich warunkach musiała spędzać swoje pierwsze miesiące.
Widzę, że kupowaliśmy pieska w podobnym czasie. Naszą suczkę zakupiliśmy w tej hodowli w październiku. Miała wtedy 8 tygodni, więc sytuacja wyglądała trochę inaczej. Suczka była w domu, zadbana, z pierwszymi szczepieniami, odrobaczona. Dostaliśmy opakowanie karmy oraz zabawki, które lubiła podgryzać. Hodowczyni udzieliła nam wielu informacji dotyczących szczepień i późniejszego odrobaczenia (to nasz pierwszy piesek także nasz wiedza wtedy była dużo mniejsza). Przyznam jednak, że wygląd wybiegu dla piesków i zamykanie ich w kojcach na dworze też mnie odstraszyło i zaczęłam zadawać sobie pytanie, czy to odpowiednie miejsce do zakupu szczeniaka... jednak wraz z mężem zakochaliśmy się w tej małej suni. Poznaliśmy też wtedy jej mamę na wybiegu, która okazała się bardzo przyjazna i chętna na głaskanie. Nasza sunia- Milka ma teraz 8 miesięcy. Została przebadana pod kątem dysplazji biodrowej. Lekarz stwierdził, że ma piękne biodra i w przyszłości nic nie powinno się z nimi dziać. Kiedy skończy półtorej roku mamy zgłosić się na badanie łokci. Przyznam szczerze, że nie dowiadywałam się jeszcze o badania oczu. Na pewno się to zmieni. Nie zamieniłabym jej na żadnego innego pieska, pomimo tego, że jest strasznym rozrabiakiem ^^. Ale myślę, że kontrola tej hodowli nie zaszkodzi i dobrze, żeby ktoś sprawdził, czy wszystko z tamtymi psiakami jest w porządku i czy niczego im nie brakuje.
Ja tez mam labradora z tej hodowli i niestety bardzo podobne odczucia. Pieska kupiłam we wrześniu 2013 , miał już 6-miesięcy. W rozmowie telefonicznej i na zdjęciach wszystko super natomiast na miejscu byłam w szoku, tez uważam ze PZKwP powinien się przyjrzeć tej hodowli, warunkach w jakich trzymane są psy.
Natomiast mój piesek jest CUDNY , kochany , mądry, śliczny i co bardzo ważne zdrowy.
ps. kiedyś szukałam informacje czy można golić sierść labradorom, nic konkretnego nie znalazłam wiec w zeszłym roku zaryzykowałam i ogoliłam sieć na lato i to była bardzo dobra decyzja - czysto w domu i szczęśliwy pies - w tym roku tez już go ogoliłam.
Mój labrador: Hera
Suczka urodziła się:
24-02-2010
Dołączyła: 20 Mar 2011 Posty: 196 Skąd: Kielce
Wysłany: 19-05-2015, 21:24
XENON napisał/a:
ogoliłam sieć na lato
ale jak to, do zera, do skóry??? na łyso??? jeżeli całkiem, to jakaś masakra...
cytat z informacji o sierści laba: Sierść Labrador Retrievera jest naprawdę unikalna. Jego włosy są mocne, gęste i krótkie. Wodoodporny podszerstek zapobiega utracie ciepła podczas zanurzania się nawet w lodowatej wodzie.
Gęsta i przylegająca sierść chroni skórę polującego psa przed pokaleczeniem w kolczastych zaroślach i gęstwinie.
my buszujemy w lasach, łąkach i parkach, że o wodzie nie wspomnę.
tutaj jest wyjaśnione dlaczego labradora się NIE goli i każdy sensowny groomer będzie odradzał takie zabiegi.
Tłumaczenie, że psu jest chłodniej w lato bez włosa jest słabe... Włos go chroni przed upałami, słońcem, przed przegrzaniem i to powinno wystarczyć żeby takich głupot nie robić.
Jeśli ktoś nie chce mieć kłaków w domu wcale to nie powinien się decydować na taką rasę... Jest cała masa psów z fajnymi charakterami, które nie kłaczą...
Mój labrador: Hera
Suczka urodziła się:
24-02-2010
Dołączyła: 20 Mar 2011 Posty: 196 Skąd: Kielce
Wysłany: 21-05-2015, 13:28
Dziękuję, ale taka jest prawda, toż to brudasy są okrutne, ale nie zamieniłabym tej mojej kluchy na nic.
Buziaczki w nos dla ślicznego czekoladowego faceta
Mój labrador: F I G A, A L M A
Suczka urodziła się:
02.11.2010; 2009
Dołączyła: 24 Sie 2012 Posty: 30 Skąd: Okolice Kielc
Wysłany: 11-07-2015, 16:47
Witam przestrzegam przed tą hodowlą. Ci ludzie wcale nie są uczciwi. Ja około trzy lata temu chciałam kupić u nich sunię czekoladową, która miała już kilka miesięcy. Z racji tego że najpierw robię potem myślę przelałam pieniążki na konto hodowli - 1200 zł. a po odebranie suni umówiłam sie na weekend. Niestety moja chora wówczas mama ostro zareagowała na zakup drugiego już psa i musiałam z tej transakcji zrezygnować. Państwo z hodowli pieniędzy mi nie zwrócili, zarobili na psie dwa razy bo na pewno potem komuś innemu sprzedali a ja głupia zamiast podać sprawę do sądu odpuściłam.
Wnioski nasuwają się same - dotyczące mojej głupoty i uczciwości właścicieli hodowli kojec - ochojec.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum