Odebrana z pseudohodowli w bardzo złej kondycji fizycznej i psychicznej. Mocno wycofana. Odczuwała paniczny lęk przed ludźmi. Obecnie socjalizuje się w DT. Dobrze dogaduje się z 3-letnią labradorką – rezydentką. Uwielbia bawić się ze wszystkimi napotkanymi psami. Oswaja się z ludźmi.
Bardzo lubi biegać i to szybko! Lubi gonić np. za frisbee.
Stan Zdrowia.
Dobry. Odrobaczona, zaszczepiona. Niewielka infekcja uszu – w trakcie leczenia Aurizonem.
Posłuszeństwo, co w moim wychowaniu poprawić należy.
Reaguje na komendę "wróć" i "do mnie". Boi się gwałtownych ruchów, huków, krzyków. Uczy się chodzić na smyczy. Może odczuwać lęk separacyjny. Ma delikatną psychikę. Wymaga szkolenia z uwzględnieniem jej delikatnej psychiki i poprawki na traumę, jaką przeżyła w pseudohodowli.
Zachowanie wobec dzieci.
Na razie obojętne. W bliższych kontaktach nie sprawdzono.
Zachowanie wobec innych psów oraz kotów.
psy: Bardzo lubi bawić się z innymi psami, usiłuje nakłonić do zabawy każdego, którego napotka. koty: z daleka budziły jej ciekawość,. W bliższych kontaktach - nie sprawdzono.
Zachowanie podczas transportu
dobre
Inne
karma - Arion Premium Lamb&Rice + TOTW Pacific Stream z dosmaczaniem np. parówką.
Smaczki (uszy królicze, paski mięsne wołowe)
Melduję się. Generalnie dziewczynka potwornie wystraszona. Jak wyjęto ją z samochodu, to zaczęła się czołgać Samba podeszła do sprawy niezwykle entuzjastycznie i wylewnie, co może spowodowało, że niunia troszkę się ośmieliła. Bardzo długo trwało zanim udało nam się dojść z trawnika przed domem do mojej klatki. Co chwila pzypadała do ziemi i czołgała się. Ze schodami był potworny problem, ale nie chciałam jej wnosić. Tu znów pomocna była Samba. Pokazywała dziewczynce, skacząc po schodach w górę i w dół, jak sobie radzić. I tak, wspólnymi siłam, z zachętami słownymi z mojej strony, radosnymi podskokami Samby, podnoszeniem łapek, jakoś udało się wdrapać po 8 schodach - trwało to chyba z pół godziny.
Niunia jest wygłodzona. Brzuszek wygląda na mocno zgazowany. Na początku jadła tylko z podłogi, teraz już troszkę z ręki.Straszny z niej złodziejaszek Dobrała się do Sambulkowych zapasów wołowych uszu Generalnie zgrzytów nie ma. Było parę krótkich spięć, ale sytuacja chyba opanowana. Wrzucam 2 fotki niuni. Jak będę miała chwilę, to napiszę więcej. Aha, o 17 idziemy do weta, wtedy dowiem się więcej (mam nadzieję).
Tu już troszkę ośmielona:
Monisiaczek napisał/a:
monia85 napisał/a:
jakieś imię by się przydało
Prawda, ale ja na nogach od wczoraj i mam zanik weny twórczej
Samba nieco rozczarowana postawą uczennicy - poszła spać na swoim łóżku. Tymczasowiczka zajęła pozycję strategiczną na środku przedpokoju. Pewnie dlatego, że tam płytki (to chłodniej) i ma oko na całe mieszkanie Myślałam, ze Samba jest żarłokiem, ale ta niunia to prawdziwy odkurzacz Jeszcze z nią nie wychodziłam, bo na razie nie miała na to ochoty. Już się boję wizyty u weta, choć to tylko w sąsiednim bloku.
Cytat:
U mnie dziewczyny już trochę bliżej. Samba pod oknem, a niunia w progu pokoju Obie chwilowo śpią
Oby jak najdłużej, bo walczę z atakami zazdrości u Samby, na przemian z nieposkromioną chęcią zabawy z nową koleżanką - ta jednak dość asekuracyjnie traktuje wszelkie zaproszenia.
Cytat:
No i znowu pocałowałam klamkę u weta No nic, muszę sobie jutro zorganizować transport do miasta. Dziś już nic z tego. Sunia chyba dostanie imię Cha-Cha albo Wena, co Wy na to?
Musiałam ją znieść po schodach, bo rozpłaszczyła się na placek i nie było siły, by się ruszyła
Na powietrzu troszkę się ośmieliła, ale chodziła w takim półprzysiadzie, jakby się skradała Na każdy głośny dźwięk, nagły ruch, natychmiast przypadała do ziemi Martwi mnie, że zrobiła tylko siusiu, żadnych kuponów nie wyprodukowała A zjadła sporo chrupków i ze 2 uszy wołowe, które podkradła Sambie Sytuacja troszkę nerwowa, Cha-Cha/Wena nie umie sobie znaleźć miejsca. Pośpi troszkę, potem kręci się nerwowo po mieszkaniu, znowu gdzieś klapnie na chwilkę. Do mojego pokoju rzadko zagląda, bo tu jest legowisko Samby, która na widok konkurencji natychmiast biadoleniem oznajmia swoją zazdrość. Do spięć chwilowo nie dochodzi. Nawet zgodnie piły wodę - michy stały obok siebie. Z jedzeniem tak nie ryzykuję, tym bardziej, że Samba jest na diecie i dostaje zmniejszone porcje.
Coś czuję, że dziś też nie pośpię
Cytat:
Dobra, chwilowo mam zawieszenie broni Pospały się, dziewczyny. Każda w swoim kącie. Może jakoś dojdą do porozumienia. Teraz moja największa bolączka, to jak wyprowadzać Cha-Chę? Tylko raz udało mi się ją znieść po schodach i wyprowadzić. Od tamtej pory nawet nie ma mowy. Jak tylko widzi, że podchodzę do drzwi wejściowych, od razu ucieka. Nie powiem, że chowa ogon pod siebie, bo nosi go tak cały czas
Ale już nie muszę się martwić kuponami Znalazłam "twarde dowody" w dużym pokoju
Dobra, idę w końcu coś zjeść.
_________________ "Mieszańce chroni więc sama natura, psy rasowe chroni mądry dobór hodowlany, "rasowych bez rodowodu" nie chroni nikt i nic. O tym naprawę nie wolno zapominać!"
Ostatnio zmieniony przez Ryniu 11-03-2012, 09:49, w całości zmieniany 5 razy
Ja niestety musiałam zastosować rozwiązanie siłowe przy wychodzeniu na spacer. Cha-Cha Wena za nic nie chce schodzić po schodach, więc zrobiłam prowizoryczne szelki ze smyczy Założyłam pod przednie łapy i po prostu ściągnęłam ją powolutku ze schodów. Na spacerze też ją tak prowadziłam i jakoś poszło, wylała z siebie całe mooorze i kupony też poszły nieziemskie Rozglądała się bardzo ciekawie, ale też bardzo ostrożnie. Sądząc po jej zachowaniu, wydaje mi się, że była bita Po schodach wchodziła już sama Myślałam, że dziś pójdzie lepiej, ale schodzenie w dół najwyraźniej jest nadal bardzo przerażające, więc była powtórka z wczorajszego wieczoru. Droga na górę jest chyba dużo przyjemniejsza, bo sunia pięknie sama wchodzi po schodach i włazi do mieszkania W nocy dziewczyny spały obie w moim pokoju, Samba ze mną na łóżku, a Cha-Cha Wena na łóżku Samby Po przebudzeniu nie było zgrzytów, choć obawiałam się ścięcia. Dały sobie buzi noskami, pomerdoliły i rozeszły się. Samba próbowała nawet zachęcić koleżankę do zabawy sznurkiem, ale bez efektów. Dziewczyny trzymają się na dystans. Teraz Samba śpi na swoim łózku, a Cha-Cha Wena leży w drzwiach.
Chyba muszę sprawić jej szelki - może wtedy jakoś pokonamy te schody
Pomogła: 4 razy Wiek: 37 Dołączyła: 16 Lip 2011 Posty: 1859 Skąd: warszawa
Wysłany: 01-02-2012, 11:21
Monisiaczek, pewnie z dnia na dzień będzie coraz lepiej. czekamy na dalsze relacje
_________________ zapraszamy do galerii Largosława http://forum.labradory.or...p=252970#252970
Nie ma znaczenia ile masz pieniędzy, ani ile rzeczy, możesz być biedakiem, ale mając psa jesteś bogaty
Z dobrych wieści: Cha-Cha już prawie sama schodzi po schodach Przy ścianie, powolutku, skradając się, ale zeszła Na spacerach bardzo interesują ją inne psy. Bliższych kontaktów na razie nie było.
Ze złych wieści: znów była potyczka między dziewczynami Poszło o łóżko Samby
Zauważyłam, że w środku ucho jest poranione, jakby zębem ją coś tam złapało
Mój labrador: Yoko
Suczka urodziła się:
25.05.2007
Mój labrador: Serdusia
Suczka urodziła się:
01.09.2015
Suczka urodziła się: Pomogła: 10 razy Wiek: 39 Dołączyła: 17 Kwi 2009 Posty: 25678 Skąd: Kołobrzeg
Wysłany: 01-02-2012, 15:56
Monisiaczek, Dziewczyny będą rywalizowac na początku jeszcze nie ustaliły hierarchii, ale nie martw się niebawem wszytsko powinno się zmieni. Cieszę się, że Cha-Cha zaczyna schodzic i wchodzic po schodach to bardzo dobry znak. Pokonała jeden z większych dla niej lęków Jesteś dobrym przewodnikiem ona zaczyna ci ufac
Mój labrador: Gustaw vel Gucio ( Magnum Mera Vallis )
Pies urodził się:
21.06.2017
Mój labrador: Klocek
Pies urodził się:
15.01.2009
Mój labrador: Max ( Grom Sodalis )
Pies urodził się:
20.07.2014
Pomogła: 13 razy Wiek: 53 Dołączyła: 23 Paź 2011 Posty: 3193 Skąd: Bergen op Zoom-NL
Wysłany: 01-02-2012, 19:07
Będzie lepiej napewno
To są ich pierwsze dni dopiero,trzeba dać im troche czasu a napewno wszystko się poukłada.
Powodzenia i zdrówka zyczymy z Klocusiem dla ślicznotki
Bardzo dziękuję wszystkim za rady i podpowiedzi i za to, że mnie wspieracie
Postanowiłam rzucić się na głęboką wodę i wyjść z dziewczynami na spacer jednocześnie
Ręce: chyba dłuższe i nieźle powykręcane.
Doświadczenie: bezcenne
Nie dość, że wyglądają razem jak Flip i Flap pod względem tuszy, to jeszcze zachowują się jak ogień i woda
Sambie włączyło się chyba dodatkowe zasilanie, latała jak kot z pęcherzem, wszędzie jej było pełno. Powiedziałabym, że brylowała na osiedlu. A Cha-Cha - cichuteńka, przykulona, dreptała niepewnie, oplątując mnie wdzięcznie smyczą. W końcu Sambę spuściłam i dopiero zaczęła się popisówka: tarzanko w śniegu, na lodzie, szalony zając, po prostu pełny repertuar.
Cha-Cha patrzyła nieco zszokowana i zdumiona, że w ogóle tak można
Wniosek: powinnam mieć jeszcze ze 2 pary rąk
Z wizyty u weta:
Cha-Cha ma ok. 1,5-1,6 roku, jest bardzo wychudzona, uszy bardzo zaniedbane
Dostała Aurizon i została odrobaczona. Wszelkie dalsze działania uzależnione są od poprawy kondycji suni.
Ale ona jest śliczna.. I najlepsze jest to, ze mimo wszystkiego co ją spotkało ma piekną usmiechnietą mordeczkę A Sambulka też dzielna dziewczyna Myslę, że Cha-Cha szybciutko się przy niej rozkręci. Jak dobrze, że ona do Ciebie trafiła Monisiaczek Życzymy wytrwałości i zdrówka dla dziewczynki!
Mój labrador: Gustaw vel Gucio ( Magnum Mera Vallis )
Pies urodził się:
21.06.2017
Mój labrador: Klocek
Pies urodził się:
15.01.2009
Mój labrador: Max ( Grom Sodalis )
Pies urodził się:
20.07.2014
Pomogła: 13 razy Wiek: 53 Dołączyła: 23 Paź 2011 Posty: 3193 Skąd: Bergen op Zoom-NL
Wysłany: 01-02-2012, 22:01
Ona jest śliczna po prostu co tu więcej można napisać..
Monisiaczek napisał/a:
jest bardzo wychudzona, uszy bardzo zaniedbane
Jesli to jej jedyne problemy zdrowotne to nie jest źle,wychudzenie szybko nadrobi,a uszy też da się wyleczyć choć to może bardziej uciążliwe i długotrwałe.
A przy Sambie napewno szybko się rozkręci,całe swoje życie pewnie spędziła w klatce to nic dziwnego ,ze nie wie co to zabawa...bidulka.
Myślę ,że miała dużo szczęscia ,ze trafiła do Ciebie i napewno szybko dojdzie do siebie.
Miłość do tej psinki to najlepsze lekarstwo
Mój labrador: Yoko
Suczka urodziła się:
25.05.2007
Mój labrador: Serdusia
Suczka urodziła się:
01.09.2015
Suczka urodziła się: Pomogła: 10 razy Wiek: 39 Dołączyła: 17 Kwi 2009 Posty: 25678 Skąd: Kołobrzeg
Wysłany: 02-02-2012, 09:18
Na zdjęciu widać już uśmiechnięty pychol. To jeszcze młoda sunia kupa życia przed nią. Z szaloną Sambą pręczej czy później się dogadają a kto wie może i zatańczą razem taniec na lodzie
Hmmm... Jakby to ująć Po nocy wyspana jest tylko Samba Goni Cha-Chę z miejsca na miejsce Cha-Cha dreptała całą noc po mieszkaniu, nie mogąc znaleźć sobie miejsca., bo krok w krok za nią chodziła jej zawzięta strażniczka - Samba To chyba taka wojna psychologiczna. Muszę dziewczyny nieco izolować Schody nie są już tak straszne, Cha-Cha pokonuje je niemalże przylepiona do ściany, ale najważniejsze, że nie muszę jej nosić Ze wspólnych spacerów korzyści czerpie chyba tylko mój naczelny Cerber , więc dziewczyny będą miały tylko jedno wspólne wyjście dziennie.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum