Co myślicie o czymś takim:
http://www.krakvet.pl/bea...0ml-p-1740.html
Stosowaliśmy już różne metody: smaczki, kości, kongi i nic wszystko zje, a potem zabiera się za demolkę - z drzwi to już za wiele nie zostało.
A może zna ktoś inny preparat z potwierdzoną skutecznością?
Mój labrador: Luna
Suczka urodziła się:
19.10.2011
Dołączyła: 15 Lut 2012 Posty: 9 Skąd: Poznań
Wysłany: 12-04-2012, 15:20
Moja Lunia podgryza ławę, listwę podłogową oraz zdziera tapetę w korytarzu - poskutkowała mała miksturka:) cytrynę / kwasek cytrynowy wymieszałam z pieprzem i posmarowałam miejsca, które podgryza i poskutkowało
Mój labrador: GIZMO
Suczka urodziła się:
15.10.2011
Dołączył: 20 Lut 2012 Posty: 62 Skąd: Legnica
Wysłany: 13-04-2012, 09:41
Ewelina napisał/a:
arek58, Takie preparaty nie działają. Zastanawialiście się nad treningiem klatkowym? I zakupem kenela?
jakoś nie chciałbym trzymać małej w klatce gdzie na pewno straty były by mniejsze
kolorowooka napisał/a:
Arek58 u nas jedynie skutkuje smarowanie newralgicznych miejsc kremem do rak wymieszanym z duuuuza iloscia pieprzu.
sewula napisał/a:
Moja Lunia podgryza ławę, listwę podłogową oraz zdziera tapetę w korytarzu - poskutkowała mała miksturka:) cytrynę / kwasek cytrynowy wymieszałam z pieprzem i posmarowałam miejsca, które podgryza i poskutkowało
może z tym warto spróbować i mój niszczyciel sobie odpuści
Mój labrador: Tequila
Suczka urodziła się:
26.10.2008
Mój labrador: Lola
Suczka urodziła się:
17.02.2007
Mój labrador: Sonia (shih tzu)
Suczka urodziła się:
23.08.2011
Pomogła: 5 razy Dołączyła: 20 Lip 2009 Posty: 370 Skąd: z pseudo
Wysłany: 13-04-2012, 13:33
arek58 moja to dopiero była niszczycielka - nie dość, że w pracy myśleli, że jestem ofiarą przemocy (bo tak mnie potrafiła pokąsać, że miałam sińce na rękach) to o mieszkaniu nie wspomnę. Wychodziłam z siebie i stawałam obok (godzinne spacery przed pracą o 5 rano, itp) a Teq i tak dawała czadu. Na ścianach freski do kolan, domofon odbierała sama - tzn przegryzała kabelek i latała ze słuchawką po całym domu, napoczęła nie jedno krzesło, w łóżku wydziabała dziurę...długo by opowiadać. Kongi, smaczki, kości, cuda wianki....kilka komórek, obgryziony telewizor, podarte firanki, poobgryzane meble...nie będę wymieniała dalej....
To znaczy tak - ja biorąc psa/szczeniaka - wiedziałam z czym to się je, podświadomie zakładałam, że mimo wszystko przy tej rasie może być demolka i podświadomie się na nią zgodziłam, nie myliłam się
Wracając z pracy patrzyłam tylko zza okna samochodu czy moje mieszkanie jeszcze istnieje....
Do czego zmierzam - dobry trening klatkowy i klatka jeśli masz wielkie straty, których nie dasz rady przeboleć albo pójście na żywioł, zniszczy nie zniszczy. Jak zniszczy to szpachel w dłoń i jazda Zamykać inne pokoje - ograniczyć pole walki
Ja wychodzę z założenia, że mieszkanie jest dla mnie a nie ja dla niego - dlatego jak już Teq przestała wszystko obgryzać zrobiłam remont i finito
Mój labrador: Karmen
Suczka urodziła się:
29.07.2011
Dołączyła: 27 Wrz 2011 Posty: 35 Skąd: Ozimek
Wysłany: 13-04-2012, 14:25
arek58 napisał/a:
jakoś nie chciałbym trzymać małej w klatce gdzie na pewno straty były by mniejsze
my też nie stosowaliśmy klatki, bo nie mieliśmy takiej możliwości, ale z tego co słyszałam to jest to często stosowana i polecana metoda
Tak jak pisała Ewelina takie preparaty w ogóle nie działają, szkoda pieniędzy. My mieliśmy taki, który był bardzo gorzki. Karmen to w zupełności nie przeszkadzało. Smarowanie różnymi rzeczami typu cytryna, pieprz, czosnek itp. też nie pomogło w naszym przypadku, ale spróbuj, może znajdziesz coś co odstraszy malucha
My cały czas mówiliśmy Karmen że nie wolno, jak np obgryzała stół, dawaliśmy jej w zamian zabawki. Jak gryzła swoje zabawki przeznaczone do tego to chwaliliśmy, jak co innego to było "NIE" i wkońcu jakoś dotarło
Mój labrador: GIZMO
Suczka urodziła się:
15.10.2011
Dołączył: 20 Lut 2012 Posty: 62 Skąd: Legnica
Wysłany: 14-04-2012, 11:28
Klauzunka napisał/a:
arek58 moja to dopiero była niszczycielka - nie dość, że w pracy myśleli, że jestem ofiarą przemocy (bo tak mnie potrafiła pokąsać, że miałam sińce na rękach) to o mieszkaniu nie wspomnę. Wychodziłam z siebie i stawałam obok (godzinne spacery przed pracą o 5 rano, itp) a Teq i tak dawała czadu. Na ścianach freski do kolan, domofon odbierała sama - tzn przegryzała kabelek i latała ze słuchawką po całym domu, napoczęła nie jedno krzesło, w łóżku wydziabała dziurę...długo by opowiadać. Kongi, smaczki, kości, cuda wianki....kilka komórek, obgryziony telewizor, podarte firanki, poobgryzane meble...nie będę wymieniała dalej....
To znaczy tak - ja biorąc psa/szczeniaka - wiedziałam z czym to się je, podświadomie zakładałam, że mimo wszystko przy tej rasie może być demolka i podświadomie się na nią zgodziłam, nie myliłam się
Wracając z pracy patrzyłam tylko zza okna samochodu czy moje mieszkanie jeszcze istnieje....
Do czego zmierzam - dobry trening klatkowy i klatka jeśli masz wielkie straty, których nie dasz rady przeboleć albo pójście na żywioł, zniszczy nie zniszczy. Jak zniszczy to szpachel w dłoń i jazda Zamykać inne pokoje - ograniczyć pole walki
Ja wychodzę z założenia, że mieszkanie jest dla mnie a nie ja dla niego - dlatego jak już Teq przestała wszystko obgryzać zrobiłam remont i finito
a myślałem że to tylko my mamy diabła wcielonego a tak poza tym to przez te jej niszczenia nauczyliśmy się cierpliwości i opanowania ( no bo czy można złościć się na takie cudo ) także zniszczenia wpisaliśmy w rasę psa i też będziemy robić remont
u nas ograniczanie miejsca się nie sprawdziło - szkody były większe teraz jak nas nie ma GIZMO ma dla siebie cały pokój, przedpokój i kuchnie
Mój labrador: Teyla
Suczka urodziła się:
30.09.2009
Mój labrador: Fido
Pies urodził się:
15.06.2009
Mój labrador: Daisy [*]
Suczka urodziła się:
20.06.2007 - 26.10.2009
Pomogła: 7 razy Wiek: 41 Dołączyła: 21 Mar 2010 Posty: 8526 Skąd: Wrocław
Wysłany: 14-04-2012, 11:36
arek58, klatka nie jest więzieniem
klatka ma być azylem
nikt nie powiedział, że będziesz wpychał tam psa na siłę i zamykał, a on popadnie w depresję i będzie cały dzień wył...
to Ty musisz tak przeprowadzić trening klatkowy, żeby pies SAM szedł do klatki
mieliśmy kiedyś do adopcji Zochę, która zniszczyła połowę mieszkania na DT, potem w DS zjadła wszystko - od kwiatków, przez sofę po meble - została oddana spowrotem do adopcji. Właściciele nie skorzystali z sugestii dotyczących klatki i tak to się skończyło.
W nowym DT Zocha dostała klatkę i dobry trening klatkowy. Klatka stała się jej azylem, norą, miejscem bezpiecznym i po prostu własnym.
W nowym DS przez jakiś czas klatka była obecna. Z tego co wiem teraz już jej nie ma a Zocha jest psem idealnym.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum