Przyjaciele forum
FAQFAQ    SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  ProfilProfil
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat

Poprzedni temat «» Następny temat
Podczas spaceru mój pies siada i nie chce iść dalej
Autor Wiadomość
Ajnus 


Pies urodził się:
19.08.2011

Pomogła: 1 raz
Dołączyła: 25 Gru 2012
Posty: 18
Skąd: Trójmiasto
Wysłany: 19-06-2013, 09:38   Podczas spaceru mój pies siada i nie chce iść dalej

Miałam problem z zdecydowaniem w jakim wątku umieścić mój problem.
Otóż mój pies bardzo często kładzie się podczas spacerów. Obojętnie czy jest to długi dwugodzinny czy krótki na 15 minut żeby się załatwić. Robi to już od dłuższego czasu tylko przedtem wygladało to tak że kładł się z mordką zwróconą w kierunku w którym chciał iść. I żaden smakołyk, wołanie innej osoby, piłeczka, piszcząca zabawka, rzeczy za którymi normalnie jest w stanie zrobić wszystko nie pomagały. Również szarpnięcie smyczą, takie impulsowe i po prostu pociągnięcie go nie działały. Robiłam tak że udawałam że idę w stronę którą chciał dwa kroki i skręcałam tak jakby 'na niego' żeby zmienić z nim kierunek w którym szłam. Raz działało raz nie.
Tylko że teraz to kładzenie ewoluowało. Ponieważ kładzie się i nie chce wstać i iść w żadną stronę. Co więcej kładzie się na boku. A kiedy próbuję go podnieś (ręce dawałam mniej więcej na wysokości bioder stawiałam go to czasem szedł dalej) to kładzie się na plecy rozkraczony na wszystkie strony z miną 'Jak chcesz możesz mnie pogłaskać, ale ja nigdzie się nie ruszam'. Po dobroci się nie da, po złości ciągnąc też bo wygląda to tak że idę ja i ciągne za sobą położonego na boku 35kg laba, który wygląda jakby spał/zdechł. Bo mu nie przeszkadza to że ciągnę, a jak przeszkadza to nie na tyle żeby wstać.
Oczywiście jeżeli w zasięgu jego wzroku pojawi się jakiś pies to się zrywa gotowy do powąchania ewentualnej zabawy, ale jak mini się z psem to wraca do pozycji 'na boku' albo 'na plecach'.
Już myślałam że może chory ale jak byliśmy ostatnio u weta na kropelki to powiedział że jest okazem zdrowia, kilka misięcy temu stawy miał prześwietlone i w tym samym czasie przy okazji zjedzenia dwóch tabliczek gorzkiej czekolady zbadaną krew serducho i tego typu rzeczy.
Czy ma ktoś jakiś pomysł co można jeszcze zrobić? :(
Ostatnio zmieniony przez tenshii 20-06-2013, 19:00, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Sarrai 



Mój labrador: Frida
Suczka urodziła się:
12.02.2013

Wiek: 25
Dołączyła: 09 Sty 2013
Posty: 451
Skąd: Nowy Dwór Mazowiecki
Wysłany: 19-06-2013, 10:55   

Ajnus napisał/a:
Miałam problem z zdecydowaniem w jakim wątku umieścić mój problem.
Otóż mój pies bardzo często kładzie się podczas spacerów. Obojętnie czy jest to długi dwugodzinny czy krótki na 15 minut żeby się załatwić. Robi to już od dłuższego czasu tylko przedtem wygladało to tak że kładł się z mordką zwróconą w kierunku w którym chciał iść. I żaden smakołyk, wołanie innej osoby, piłeczka, piszcząca zabawka, rzeczy za którymi normalnie jest w stanie zrobić wszystko nie pomagały. Również szarpnięcie smyczą, takie impulsowe i po prostu pociągnięcie go nie działały. Robiłam tak że udawałam że idę w stronę którą chciał dwa kroki i skręcałam tak jakby 'na niego' żeby zmienić z nim kierunek w którym szłam. Raz działało raz nie.
Tylko że teraz to kładzenie ewoluowało. Ponieważ kładzie się i nie chce wstać i iść w żadną stronę. Co więcej kładzie się na boku. A kiedy próbuję go podnieś (ręce dawałam mniej więcej na wysokości bioder stawiałam go to czasem szedł dalej) to kładzie się na plecy rozkraczony na wszystkie strony z miną 'Jak chcesz możesz mnie pogłaskać, ale ja nigdzie się nie ruszam'. Po dobroci się nie da, po złości ciągnąc też bo wygląda to tak że idę ja i ciągne za sobą położonego na boku 35kg laba, który wygląda jakby spał/zdechł. Bo mu nie przeszkadza to że ciągnę, a jak przeszkadza to nie na tyle żeby wstać.
Oczywiście jeżeli w zasięgu jego wzroku pojawi się jakiś pies to się zrywa gotowy do powąchania ewentualnej zabawy, ale jak mini się z psem to wraca do pozycji 'na boku' albo 'na plecach'.
Już myślałam że może chory ale jak byliśmy ostatnio u weta na kropelki to powiedział że jest okazem zdrowia, kilka misięcy temu stawy miał prześwietlone i w tym samym czasie przy okazji zjedzenia dwóch tabliczek gorzkiej czekolady zbadaną krew serducho i tego typu rzeczy.
Czy ma ktoś jakiś pomysł co można jeszcze zrobić? :(


Ja mam podobny problem z moją suczką, z tymże ona ma 4 miesiące więc jak na razie zwalam to na karb szczenięctwa i jej chęci wypróbowania na ile sobie może pozwolić.
Mam wrażenie, że najchętniej by leżała sobie przed klatką na trawie i obserwowała otoczenie, bo najchętniej to by leżała na podwórku. Bardzo ciężko ją ostatnio zmusić do tego by się nie kładła i szła tam, gdzie my chcemy. Ale jak już ruszy to można z nią iść i iśc itd. Co u nas skutkuje:
- druga osoba która odejdzie i przywoła psa
- rzucanie jej smaków tak pare razy żeby się rozchodziła
- rzucenie piłeczki
- a najlepiej to odejść na tyle by zejść jej z pola widzenia - to skutkuje zawsze... no ale nie wszędzie mogę sobie pozwolić by ją spuścić ze smyczy
No ale niestety nie wiem co ci poradzić. Ale wiem, jakie to bywa frustrujące. :bad: :bad: :bad: Szczególnie jak sąsiady z okna filują za firanką ;) i się cieszą z niesubordynacji mojego psa :P Frida to potrafi i na ulicy usiąść...
 
 
evecious 



Mój labrador: Rico (Wanaheim Sodalis)
Pies urodził się:
13/01/2013

Pomogła: 1 raz
Wiek: 25
Dołączyła: 28 Kwi 2013
Posty: 995
Skąd: Warszawa
Wysłany: 19-06-2013, 11:56   

Właśnie też chciałam napisać, że może spróbować odpiąć psiaka ze smyczy i odjeść po prostu.. schować się za jakieś drzewo czy krzak czy murek i ukradkiem obserwować i czekać. Zawsze jak Rico gdzieś łazi i niucha i nie chce przyjść do mnie, to się chowam gdzieś za drzewo czy krzak i za chwile leci spanikowany gdzie jego pańcia, biedny piesek został sam :beated: a jaka radość jak mnie znajdzie ;D
_________________
 
 
Almathea83 



Mój labrador: Moreno (Amor Sin Limite)
Pies urodził się:
08.09.2011

Pomogła: 5 razy
Wiek: 31
Dołączyła: 05 Gru 2011
Posty: 6308
Skąd: Wrocław
Wysłany: 19-06-2013, 11:59   

evecious napisał/a:
Właśnie też chciałam napisać, że może spróbować odpiąć psiaka ze smyczy i odjeść po prostu.. schować się za jakieś drzewo czy krzak czy murek i ukradkiem obserwować i czekać. Zawsze jak Rico gdzieś łazi i niucha i nie chce przyjść do mnie, to się chowam gdzieś za drzewo czy krzak i za chwile leci spanikowany gdzie jego pańcia, biedny piesek został sam :beated: a jaka radość jak mnie znajdzie ;D


raz mój eks tak zrobił to Moren jak się zorientował (by wtedy szczawiem kilkumiesięcznym) zaczął biec w jakimś wymyślonym przez siebie kierunku- jeśli w pobliżu byłaby gdzieś droga to by było różnie :beated: ja raz tak zrobiłam także i jak zobaczyłam to przerażenie na pysku to już więcej nie robiłam takich akcji, wolę ćwiczyć przywoływanie :)
_________________

Galeria Moreno: http://forum.labradory.org/viewtopic.php?t=6773 :-)
 
 
kamisiaczek1991 
:)



Mój labrador: Nero
Pies urodził się:
26 styczeń 2013

Wiek: 22
Dołączyła: 17 Cze 2013
Posty: 91
Skąd: Częstochowa
Ostrzeżeń:
 2/3/6
Wysłany: 19-06-2013, 12:28   ...

Ja robie tak jak podpowiadała koleżanka wyżej. Okey pies ma przerażoną minę ? Dziewczyno.. ja wiem jaką ja mam kiedy mi Nero ucieka i leci gdzie chce -.- umieram w środku. Więc odwracam się na pięcie (przedtem próbuje go wołać)i ide w inną strone bardzo powoli.
Jest obok w ciągu kilku sekund. Głaszcze go mówie dobry piesek i idziemy dalej. No nie dajmy sie zwariować dziewczyno .. pomyśl co będzie później a może w ogóle go tego nie oduczysz bo uparciuch ?
Jeżeli jest coś co go do Ciebie przywabia i czego się boi wykorzystaj to . Mój coraz rzadziej mi robi takie numery ale się nie dałam, nigdy nie biegłam spanikowana za nim mimo że w środku walił mi sie caly system ;D I wiem że gdybym pobiegła te 3 miesiące temu zrobiłabym błąd .
_________________
Naj­lep­szym przy­jacielem jest ten, kto nie py­tając o powód smut­ku, pot­ra­fi spra­wić, że znów wra­ca radość.
 
 
Almathea83 



Mój labrador: Moreno (Amor Sin Limite)
Pies urodził się:
08.09.2011

Pomogła: 5 razy
Wiek: 31
Dołączyła: 05 Gru 2011
Posty: 6308
Skąd: Wrocław
Wysłany: 19-06-2013, 12:36   

kamisiaczek1991, co innego odwrócić się i iść w inną stronę, a co innego schować się gdzieś, gdzie Cię pies nie widzi.. Dziewczyno.. ;-) poza tym to były sytuacje, kiedy Moren miał max z pół roku, teraz ma 2 lata i ładnie się przywołuje, więc że tak powiem, Dziewczyno, problemu nie ma :)
_________________

Galeria Moreno: http://forum.labradory.org/viewtopic.php?t=6773 :-)
 
 
kamisiaczek1991 
:)



Mój labrador: Nero
Pies urodził się:
26 styczeń 2013

Wiek: 22
Dołączyła: 17 Cze 2013
Posty: 91
Skąd: Częstochowa
Ostrzeżeń:
 2/3/6
Wysłany: 19-06-2013, 12:43   ....

I jak poradziłaś sobie z tym problemem? Jestem tu nowa , nie zwróciłam uwagi na daty przepraszam ;p
U mnie nie raz tak było, że znikałam mu z pola widzenia... i się zastanawiać zaczęłam czy to faktycznie nie jest zbyt drastyczne.
_________________
Naj­lep­szym przy­jacielem jest ten, kto nie py­tając o powód smut­ku, pot­ra­fi spra­wić, że znów wra­ca radość.
 
 
evecious 



Mój labrador: Rico (Wanaheim Sodalis)
Pies urodził się:
13/01/2013

Pomogła: 1 raz
Wiek: 25
Dołączyła: 28 Kwi 2013
Posty: 995
Skąd: Warszawa
Wysłany: 19-06-2013, 12:57   

Almathea83 napisał/a:
evecious napisał/a:
Właśnie też chciałam napisać, że może spróbować odpiąć psiaka ze smyczy i odjeść po prostu.. schować się za jakieś drzewo czy krzak czy murek i ukradkiem obserwować i czekać. Zawsze jak Rico gdzieś łazi i niucha i nie chce przyjść do mnie, to się chowam gdzieś za drzewo czy krzak i za chwile leci spanikowany gdzie jego pańcia, biedny piesek został sam :beated: a jaka radość jak mnie znajdzie ;D


raz mój eks tak zrobił to Moren jak się zorientował (by wtedy szczawiem kilkumiesięcznym) zaczął biec w jakimś wymyślonym przez siebie kierunku- jeśli w pobliżu byłaby gdzieś droga to by było różnie :beated: ja raz tak zrobiłam także i jak zobaczyłam to przerażenie na pysku to już więcej nie robiłam takich akcji, wolę ćwiczyć przywoływanie :)


Hmm no u mnie było tak, że sytuacja była w bezpiecznym miejscu w parku :) tylko tam gdzie jest ok spuszczam go ze smyczy, a do ulicy daleko :) mój maluch całe szczęście nie miewa takich akcji często, tylko jak się wkręci w węszenie jakiegoś zapaszku w trawie :lookdown: do tej pory ze dwa razy mu się schowałam :) on się generalnie bardzo pilnuje i 90% się słucha ;) zwłaszcza jak wie, że mam dobre smaki :D

No i jak już mu się schowałam to dosłownie kilka kroczków od niego, w najbliższych krzewach czy drzewach, a w parku ich nie brakuje :D i tylko tak, żebym mogła go widzieć i gdyby nie daj boziu zaczał iść w drugą stronę wyjść i go zawołać :P
Ostatnio zmieniony przez evecious 19-06-2013, 13:02, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Almathea83 



Mój labrador: Moreno (Amor Sin Limite)
Pies urodził się:
08.09.2011

Pomogła: 5 razy
Wiek: 31
Dołączyła: 05 Gru 2011
Posty: 6308
Skąd: Wrocław
Wysłany: 19-06-2013, 13:01   Re: ....

kamisiaczek1991 napisał/a:
Jestem tu nowa , nie zwróciłam uwagi na daty przepraszam ;p

nie ma sprawy :)

kamisiaczek1991 napisał/a:
I jak poradziłaś sobie z tym problemem?


u nas podstawą było wpajanie komendy "do mnie", na początku można ją ćwiczyć na długiej smyczy lub lince treningowej, żeby Ci psiak nie zwiał :-P nie powiem, że komenda była wykonywana w 100% jak już latał luzem, ale z czasem było to coraz częściej. Pomogła też kastracja, bo dzięki niej trochę się wyciszył. Obecnie jestem w stanie go odwołać nawet jak widzi innego psa tak, że do niego nie pobiegnie. Oczywiście, jak chyba każdemu, zdarzają się wpadki że go poniesie do innego psa (choć ciężko mi skojarzyć kiedy to było ostatnio), nie jestem też nad nim zapanować jak widzi wodę- wtedy mogę się nawet ewakuować na księżyc a i tak tego nie zauważy :)


kamisiaczek1991 napisał/a:
U mnie nie raz tak było, że znikałam mu z pola widzenia... i się zastanawiać zaczęłam czy to faktycznie nie jest zbyt drastyczne.


u mnie ta metoda się nie sprawdziła, tj wybrałam inną. Na pewno najlepiej znikać z dala od jakiejkolwiek drogi bo jak psiak wpadnie w panikę to może być naprawdę nieprzewidywalny

[ Dodano: 19-06-2013, 13:03 ]
evecious napisał/a:
tylko jak się wkręci w węszenie jakiegoś zapaszku w trawie


gaduła po prostu, wszystkie smsy musi odczytać i poodpowiadać :-P szkoleniowiec mówiła, że powinno się po prostu dać psu wyniuchać wszystko co ma do wyniuchania, chociaż czasami faktycznie to trwa i trwa :)
_________________

Galeria Moreno: http://forum.labradory.org/viewtopic.php?t=6773 :-)
 
 
kamisiaczek1991 
:)



Mój labrador: Nero
Pies urodził się:
26 styczeń 2013

Wiek: 22
Dołączyła: 17 Cze 2013
Posty: 91
Skąd: Częstochowa
Ostrzeżeń:
 2/3/6
Wysłany: 19-06-2013, 13:26   

No tak jak mu znikne 100 scenariuszy napisze jak może pobiec itd... :D
Ale robie to naprawde jak już mnie nie słucha konkretnie.
Gdzieś kiedyś tu wyczytałam o problemie jakim jest kładzenie się psa na środku drogi... albo na trawie . Nie żeby był jakoś zmęczony bo mój Nero potrafi nawet wyjść przed klatkę bloku i już się położyć na trawie. Ostatnio nawet sąsiadka powiedzia że nas obserwuje i pies jest za gruby i to dlatego... po tym doznałam szoku i od razu udałam się do wet czy faktycznie nie jest otyły . nie jest ! Wage ma idealną jest dobrze odżywiany itd.. więc to jakaś jego forma zabawy czy co ???
troche mnie to denerwuje chwilami bo nie wiem o co mu chodzi -.-
_________________
Naj­lep­szym przy­jacielem jest ten, kto nie py­tając o powód smut­ku, pot­ra­fi spra­wić, że znów wra­ca radość.
 
 
Almathea83 



Mój labrador: Moreno (Amor Sin Limite)
Pies urodził się:
08.09.2011

Pomogła: 5 razy
Wiek: 31
Dołączyła: 05 Gru 2011
Posty: 6308
Skąd: Wrocław
Wysłany: 19-06-2013, 13:27   

kamisiaczek1991, czy on się kładzie jak widzi innego psa czy jakiś inny, "dziwny" dla niego obiekt czy po prostu się kładzie tak o, żeby się położyć?
_________________

Galeria Moreno: http://forum.labradory.org/viewtopic.php?t=6773 :-)
 
 
Ajnus 


Pies urodził się:
19.08.2011

Pomogła: 1 raz
Dołączyła: 25 Gru 2012
Posty: 18
Skąd: Trójmiasto
Wysłany: 19-06-2013, 13:33   

Cytat:
Właśnie też chciałam napisać, że może spróbować odpiąć psiaka ze smyczy i odjeść po prostu..

W moim przypadku jest to raczej niemożliwe bo kładzie mi się często na chodnikach tuż przy ulicach. W lesie nie mam tego problemu, Ragnaros jest praktycznie cały czas spuszczony, nie mam problemu żeby go do siebie przywołać. Cyrki zaczynają się na osiedlu, kiedy chodzę z nim na smyczy. :(
 
 
kamisiaczek1991 
:)



Mój labrador: Nero
Pies urodził się:
26 styczeń 2013

Wiek: 22
Dołączyła: 17 Cze 2013
Posty: 91
Skąd: Częstochowa
Ostrzeżeń:
 2/3/6
Wysłany: 19-06-2013, 13:36   ...

Gdy zauważy ptaka czy dziecko.. bo z innym psem jest gorzej - siada i obserwuje. Tu nie ma z tym problemu ... a kładzie mi się od tak... nie mam pojęcia co to za nawyk -.-
_________________
Naj­lep­szym przy­jacielem jest ten, kto nie py­tając o powód smut­ku, pot­ra­fi spra­wić, że znów wra­ca radość.
 
 
evecious 



Mój labrador: Rico (Wanaheim Sodalis)
Pies urodził się:
13/01/2013

Pomogła: 1 raz
Wiek: 25
Dołączyła: 28 Kwi 2013
Posty: 995
Skąd: Warszawa
Wysłany: 19-06-2013, 13:36   

A może jemu właśnie o tą smycz chodzi.. ? nie chce iść bo jest zapięty?
_________________
 
 
kamisiaczek1991 
:)



Mój labrador: Nero
Pies urodził się:
26 styczeń 2013

Wiek: 22
Dołączyła: 17 Cze 2013
Posty: 91
Skąd: Częstochowa
Ostrzeżeń:
 2/3/6
Wysłany: 19-06-2013, 13:41   

Tak też myślałam ! Dlatego kilka razy od razu po wyjściu z klatki bloku odpinalam go ze smyczy ;D teraz robie tak częściej, no ale to też nie rozwiązało tego problemu. Na smyczy czy bez niej... mam zonka ;D A sąsiedzi patrzą.....
_________________
Naj­lep­szym przy­jacielem jest ten, kto nie py­tając o powód smut­ku, pot­ra­fi spra­wić, że znów wra­ca radość.
 
 
evecious 



Mój labrador: Rico (Wanaheim Sodalis)
Pies urodził się:
13/01/2013

Pomogła: 1 raz
Wiek: 25
Dołączyła: 28 Kwi 2013
Posty: 995
Skąd: Warszawa
Wysłany: 19-06-2013, 13:46   

A wychodzisz z nim po jedzeniu czy przed?
_________________
 
 
kamisiaczek1991 
:)



Mój labrador: Nero
Pies urodził się:
26 styczeń 2013

Wiek: 22
Dołączyła: 17 Cze 2013
Posty: 91
Skąd: Częstochowa
Ostrzeżeń:
 2/3/6
Wysłany: 19-06-2013, 13:48   

Różnie, tzn przed pierwszym wyjściem na spacer nic mu nie dajemy .
Nigdy chyba nie było tak żeby wyszedł zaraz po zjedzeniu posiłku.
Odczekuje jakiś czas . To źle?
_________________
Naj­lep­szym przy­jacielem jest ten, kto nie py­tając o powód smut­ku, pot­ra­fi spra­wić, że znów wra­ca radość.
 
 
Almathea83 



Mój labrador: Moreno (Amor Sin Limite)
Pies urodził się:
08.09.2011

Pomogła: 5 razy
Wiek: 31
Dołączyła: 05 Gru 2011
Posty: 6308
Skąd: Wrocław
Wysłany: 19-06-2013, 13:57   

kamisiaczek1991, nie, to bardzo dobrze :) może po prostu chłopakowi gorąco, czy co :)
_________________

Galeria Moreno: http://forum.labradory.org/viewtopic.php?t=6773 :-)
 
 
kamisiaczek1991 
:)



Mój labrador: Nero
Pies urodził się:
26 styczeń 2013

Wiek: 22
Dołączyła: 17 Cze 2013
Posty: 91
Skąd: Częstochowa
Ostrzeżeń:
 2/3/6
Wysłany: 19-06-2013, 14:03   

No deszcz lał i było to samo... Nie wiem może Ten Typ Tak Ma :D
hehehe
Jednak chciałabym wiedzieć o co mu chodzi . Może kiedyś to jego zachowanie zrozumiem.
_________________
Naj­lep­szym przy­jacielem jest ten, kto nie py­tając o powód smut­ku, pot­ra­fi spra­wić, że znów wra­ca radość.
 
 
evecious 



Mój labrador: Rico (Wanaheim Sodalis)
Pies urodził się:
13/01/2013

Pomogła: 1 raz
Wiek: 25
Dołączyła: 28 Kwi 2013
Posty: 995
Skąd: Warszawa
Wysłany: 19-06-2013, 14:11   

kamisiaczek1991 napisał/a:
Różnie, tzn przed pierwszym wyjściem na spacer nic mu nie dajemy .
Nigdy chyba nie było tak żeby wyszedł zaraz po zjedzeniu posiłku.
Odczekuje jakiś czas . To źle?


To dobrze :)

Widzę, że psiak jest mały jeszcze :) w wieku mojego Rico...
Może spacery są dla niego mało atrakcyjne... ? Zawsze w to samo miejsce, tą samą drogą?
A może przetrzymajcie go większość dnia w domu, krótkie wyjścia po 5 min na toaletę i do domu... może zachce mu się dalszego wyjścia? Jakieś super smaczki na dwór? typu paróweczki czy kabanosy? albo coś czego jeszcze w ogóle nie jadł?
Jak z komendą na przywołanie? zawsze przychodzi? czy raczej raz na jakiś czas mu się zdarzy przyjść?
A jakby go zachęcić jakąś zabawką na sznureczku? jakieś futerko przywiązane do sznurka, jak dla kotka hehe i ty mu pomachać, położyć koniec obok niego, poczekać aż się zainteresuje i odchodzić z tym, żeby zaczął gonić?
Może za mało stanowczości w Twoim głosie?
Nie wiem co więcej.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group




CHARYTATYWNIE


POLECAMY





ZOSTAŃ DOMEM
TYMCZASOWYM


NASZE ADOPCJE