Zajrzałam przeczytałam wątek. Żaba i kijanki miały dzisiaj wizytę dobroczyńców, na portalu labrador retriwer można obejrzec pierwsze porządne zdjęcia. Moje postaram się zgrac z aparatu i przesłac. Pozdrawiam.
_________________ A pan, czy pan wierzy w duchy? - spytał prelegenta jeden ze słuchaczy. - Oczywiście, że nie - odparł prelegent, po czym z wolna... rozpłynął się... w powietrzu...
Byliśmy dziś u Żabci i jej cudnych maleńkich kijaneczek :sweet: 7 dziewczynek! xD wszystkie czarne, z białymi -a to kołnierzykami, a to łapkami, a to brzuszkami czy pyszczkami. Jak podrosną trzeba im będzie porobić odrębne zdjęcia do portfolio jakie one słodkie, mają pełne brzuszki to widać, mimo że mamusia jest faktycznie bardzo wychudzona. Ale dostała dziś karmę Husse Valp Maxi (spróbowała i b. jej posmakowało! :clap: ) i powinna z dnia na dzień przybierać. Zawieźliśmy (czerwony ) kocyk polarowy (niestety okazało się że swój wywiozłam do teściowej ale będzie prawdop. szansa w ciągu 2 tyg. go przywieźć i wysłać do Judyty z innymi rzeczami). Zawieźliśmy też próbki innych karm (1 kg + 2 kg + 1 kg) dla szczeniaków które dla GAPa dostaliśmy a nie wykorzystaliśmy- będą do wykorzystania pewnie dla 2 pozostałych psiaków Judyty, bo na ten moment lepiej ani suni czy potem maluszkom nie mieszać. Dla suni zawieźliśmy też odżywkę Beaphal Salvikal i zabawki dla maluszków (na potem )
Żabcia jest przylepka, sama słodycz- ciężko było zrobić jej zdjęcia bo co kucnęłam to natychmiast podbiegała po mizianki :sweet: Ogonek chodzi cały czas :clap: Ma piękne ząbki (przynajmniej to co widać w uśmiechu, choć wet stwierdził podobno brak jakiegoś) Trzeba ją wykąpać i Judyta pewnie to zrobi dziś czy jutro. Wczoraj był u Żaby wet i dał jakieś antybiotyki w zastrzykach etc. (o tym pewnie dokładnie rozpisze się Judyta). Ten "właściwy" wet wróci wkrótce z urlopu i dobrze by było zawieźć Żabcię do niego, choć może uda się ściągnąć go do niej? Na te wizyty na pewno potrzebne będzie wsparcie finansowe dla Judyty, podobnie na szczepienia, preparaty odkleszczowe, odrobaczanie maluszków etc. Potrzebna też jest porządna smycz i obroża (bo ta jest wciąż po wcześniejszym właścicielu :X ) - wyślę je do Judyty. Co mogę jeszcze dodać? Że Żabcia ma na pewno kochający dom, ale to dom tymczasowy bo niestety z powodu swoich zapędów (duszenie drobiu na podwórku :ermm: ) nie może zostać u Judyty :cry: Jest naprawdę kochana, sama bym ją przygarnęła gdybym mogła ... :ehh: Nie jest raczej nauczona chodzenia na smyczy, ale jest spokojna, nie szarpie się. Z pozostałymi domownikami (poza wspomnianym drobiem) żyje w pełnej symbiozie - i z dorosłymi mieszkańcami, i z dziećmi i z dwoma psiakami Judyty. GAP co prawda dostał lekkiego warka, ale sądzę że z tego powodu że był "nowy" na podwórku w pobliżu jej maluszków, no i to wciąż gówniarz, chciał się z nią bawić a Żabusia nie miała na to siły.
Poproszę o przysłanie na mój priv dokładnych namiarów do Judyty, nie brałam ich od niej bo wspomniała że na org. zostawiła (ale nie widzę- pewnie są w mailu do kogoś), trzeba będzie dosłać parę rzeczy do Judyty.
jakie śliczne maleństwa....mają szczęście, że pomogła im taka dobra osoba jaką jest Judyta1, masz dobre serce......wierzę, że znajdą domy i, że będzie dobrze, trzymam kciuki:)))
Jak to jak? Bierzesz ciężarną sukę, która Ci ufa, a której ciąża jest wynikiem Twojej głupoty lub chciwości, pakujesz do samochodu, odjeżdżasz daleko, żeby nie trafiła do domu i żeby ludzie Cię nie poznali, a potem wyrzucasz i odjeżdżasz szybko, żeby zrozpaczony i zdezorientowany pies Cię nie dogonił. A w najbliższą niedzielę idziesz do kościoła, stoisz przykładnie przed ołtarzem, dajesz na tacę i masz poczucie bycia TAAAAKIM PORZĄDNYM CZŁOWIEKIEM
_________________ A pan, czy pan wierzy w duchy? - spytał prelegenta jeden ze słuchaczy. - Oczywiście, że nie - odparł prelegent, po czym z wolna... rozpłynął się... w powietrzu...
Witam, kijanki rosną jak na drożdżach, wczoraj zaczęły stawać na łapkach i poszczekiwać :clap: Żaba cierpi z powodu upałów i układa się koło małych tylko na czas karmienia. Potem kładzie się przy drzwiach, gdzie jest lekki przeciąg. Po każdym spacerze obowiązkowo prysznic. Chyba nam zaufała, bo bez problemów zostawia dzieci i chodzi ze mną na długie spacery, a to po zakupy, a to do weterynarza. Przedwczoraj skończyła brać antybiotyk, czuje się doskonale. Kasia miała przysłać legowisko, a przyszła wypasiona ogromna kanapa z materacem Ogromnie dziękujemy!!! Chyba też uznała nas za "swoich" i się zadomawia, bo zaczyna szczekać, a głos ma basowy, donośny. Wczoraj w ten sposób zaprosiła mnie na spacerek. O 5.15 rano! Nie wie jeszcze, że dla mnie to środek nocy. :letssin: Co jednak wieś, to wieś: założyłam szlafrok, robocze półbuty i marsz w pole =D Kombinuję co zrobić kiedy kijanki otworzą oczy, zaczną się rozłazić po mieszkaniu i - co tu dużo mówić - brudzić. Towarzysz Małżonek może stracić całą swoją tolerancję, bo nie przywykł do psów w domu, a do ósemki na raz, to już w ogóle się nie przyzwyczai. Zastanawiam się czy to by było dobre rozwiązanie umieścić je z matką w budzie i kojcu, żeby do szczepień nie miały kontaktu z moimi psami. Żaba oczywiście spacerowałaby tak jak teraz, a kijanki mogłyby sobie pobiegać. Jak myślicie? Czekam na rady.
_________________ A pan, czy pan wierzy w duchy? - spytał prelegenta jeden ze słuchaczy. - Oczywiście, że nie - odparł prelegent, po czym z wolna... rozpłynął się... w powietrzu...
Ale Żaba mieści się wraz z maluchami na legowisku?
Poprosimy zdęcia
A sprawa rozbieganych maluchów była pieknie załatwiona przez ostatnią opiekunkę suni z mauchami Poprostu miała dużą klatkę, gdzie szczeniaki miały swój azyl. Do budy bym Jej nie dawała z maluchami... za dużo zarazków i bakterii jest nazewnątrz. Może ktoś na forum będzie miał pożyczyć klatkę na czas rozbrykanych maluchów Popytamy
Moment, o 2.00 też byłam z nią na spacerku, tylko że to był spacer PRZED snem
_________________ A pan, czy pan wierzy w duchy? - spytał prelegenta jeden ze słuchaczy. - Oczywiście, że nie - odparł prelegent, po czym z wolna... rozpłynął się... w powietrzu...
Ale Żaba mieści się wraz z maluchami na legowisku?
Poprosimy zdęcia
A sprawa rozbieganych maluchów była pieknie załatwiona przez ostatnią opiekunkę suni z mauchami Poprostu miała dużą klatkę, gdzie szczeniaki miały swój azyl. Do budy bym Jej nie dawała z maluchami... za dużo zarazków i bakterii jest nazewnątrz. Może ktoś na forum będzie miał pożyczyć klatkę na czas rozbrykanych maluchów Popytamy
Pewnie, że się mieszczą, tylko materac wyjęłam, bo notorycznie wypadały na podłogę. Luksusy mają jak w pięciogwiazdkowym hotelu Zdjęcia będą w przyszłym tygodniu, bo teraz jestem w Radomiu, a psiaki pod opieką Towarzysza Małżonka. Poza tym w przyszłym tygodniu otworzą oczy, więc fotki będą bardziej atrakcyjne.
_________________ A pan, czy pan wierzy w duchy? - spytał prelegenta jeden ze słuchaczy. - Oczywiście, że nie - odparł prelegent, po czym z wolna... rozpłynął się... w powietrzu...
nikarod, z tego co wiem z com.pl maluchy przeszły właśnie pierwsze odrobaczanie i następnego dnia Judyta zdębiała, jak zastał ją widok niezbyt wyjściowy na dniach ma pofocić szczeniory i mają być przygotowane ogłoszenia adopcyjne. Jeden maluch zostaje z nimi
Przepraszam, że mało się odzywam, ale nie wyrabiam już czasem na zakrętach Więcej informacji jest na forum labradorretriever.com.pl, tam też najnowsze zdjęcia kijanek. Są po pierwszym odrobaczeniu i nawet nie chodziło mi o nieestetyczny widok, tylko o to, gdzie się te kilometry robali mieściły w tych maleńkich wnętrznościach?! Rosną szybko, ujawniają charakterki, baraszkują. Czarnulki są bardziej podobne do labradorów i mają bardziej labkowe charaktery. Co do czarno - białych mordek, padło przypuszczenie, że mogą miec w sobie cechy dużego owczarka szwajcarskiego. Na fecebooku, Tablica.pl i Wirtualnej Polsce pojawiły się już pierwsze ogłoszenia. Można je kopiowac i rozsyłac. Co do Żaby, nie wiem czy się nie zaziębiła przy kąpieli.
_________________ A pan, czy pan wierzy w duchy? - spytał prelegenta jeden ze słuchaczy. - Oczywiście, że nie - odparł prelegent, po czym z wolna... rozpłynął się... w powietrzu...
A, i jeszcze jedno. Atena, jedna z suczek ma małą przepuklinę na brzuszku, czy da się coś na to poradzic domowymi metodami?
_________________ A pan, czy pan wierzy w duchy? - spytał prelegenta jeden ze słuchaczy. - Oczywiście, że nie - odparł prelegent, po czym z wolna... rozpłynął się... w powietrzu...
Mój labrador: Bianka
Suczka urodziła się:
4.12.2011
Pomogła: 1 raz Wiek: 35 Dołączyła: 28 Sty 2012 Posty: 1116 Skąd: skąd się wyśpię...
Wysłany: 27-08-2012, 09:23
Judyta1, osobiście nie wydaje mi się, żebyś dała sobie radę bez pomocy weta. Miałam kiedyś wilczura (wiem, że są bardziej podatne na przepuklinę, niż labowate), ale skończyło się na zabiegu chirurgicznym.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum