Mój labrador: Nera
Suczka urodziła się:
08.05.2010
Wiek: 42 Dołączyła: 14 Gru 2010 Posty: 1653 Skąd: Kraków
Wysłany: 16-03-2011, 22:45
a u nas książki, maniakalnie i bezopamiętania książki są pożerane, zjadane, targane i niszczone... pół mojej biblioteczki poszło w strzępy, a największe zamiłowanie ma do podręczników chemii i dzieł Tołstoja i nie myślcie że dlatego, iż były na najniższej półce.... a po za zubożeniem biblioteczki o kilka... naście pozycji to w sumie nie wiele zmian
No kochani jak zacznę to nie skończę albo skończę tylko dlatego, że wielu grzechów Fadowskich nie pamiętam
- odkurzanie codzienne, nie tylko podłóg ale głównie łóżka
- częste niż zwykle zmiany pościeli
- usuwanie wszelkich cennych sprzetów z zasięgu psa
- kapcie zmienialiśmy już ze 20 razy
- buty kilkukrotnie, zamykane wszystko w szafach
- po totalnej demolce moich książek, wylądowały piętro wyżej
- balkon zamknięty jak wychodzimy bo Fadoś lubi wyć równo z sygnałem karetki albo szczekać gdy słyszy szczekanie innych psów
- rolki do ubrań to niezbędny element przydatny również dla gości
- łazienka jest zamykana nawet jak jesteśmy w domu bo nie mija kilka sekund a kolejna gabka do mycia jest rozszarpana w drobny mak
- telewizor wisi na ścianie od zawsze i niech tak zostanie na wszelki wypadek
- kable skrzętnie pochowane
- czeka nas niebawem malowanko bo ściany wołają o pomstę do nieba
- na blacie kuchennym nigdy nie zostawiamy żadnego jedzenia nawet na kilka chwil bo szybko znika
- jak widzę na osiedlu kartkę "świeżo malowane" to omijam teren szerokim łukiem, Fadok zmieniał już barwę od żółtej przez zieloną do srebrnej
- żywe kwiaty tylko wysoko na barze
- kolejna zasada: zanim wpuścisz gościa do domu, daj psu coś co go zajmie bo Fadoś koooooooooooooooooooooooooocha gości
- pamiętaj, że lustro powinno odbijać obraz a nie być obiektem działań artystycznych nochalowych psa
-nie nastawiaj budzika, blond budzik i tak obudzi Cię wcześniej
Tak bywało jeszcze do niedawna ale wiele się zmieniło bo pies wydoroślał Nie budzi tak wcześnie rano, nie niszczy i kilka rzeczy wróciło na swoje miejsce i chwała mu za to, bo bez wentylatora ni dy ry dy w taką pogodę swoje kapcie nosimy już dość długo i nie ma rano niespodzianki po nocnym baraszkowaniu
Wiek: 42 Dołączyła: 29 Cze 2011 Posty: 853 Skąd: Warszawa
Wysłany: 29-11-2012, 12:31
nasze życie zmieniło się o 180 stopni,już nie wylegujemy się w weekend do późna w łóżku bo trzeba wyjść z rana z psem,zawsze najpierw pędzimy do domu żeby wyjść z Lolkiem,żeby nie siedział sam w domu,wakacje tylko w miejscach gdzie można zabrać psa,a przede wszystkim przekonałam się,że w każdej sytuacji mogę liczyć na mojego męża.O zmianach w mieszkaniu nie piszę bo temat jest o życiu
U nas też się dużo zmieniło odkąd mamy
Dejzi,nie wyobrażam sobie żeby jej nie było
z nami,no i będzie druga sunia czekoladowa
ale to za rok zależy kiedy będą szczenięta u
pięknej czekolady
Mi wogole Luki wywalil zycie do gory nogami zmienil je na lepsze. Caly czas ktos jest przy mnie i wiem ze ten ktos oddal by za mnie swoje psie zycie, spowodowal ze bardziej zainteresowalam sie psim losem, nauczyl mnie wstawac codziennie o 8 rano i nabrac wiekszej odpowiedzialnosci kocham i uwielbiam tego psa i nie wyobrazam sobie ze moglo by go nie byc
+nowe kable, gips do scian, nowe laczki, obgryzione lozko i poszewki od golder i poduszek
Tak na marginesie nigdy nie mialam szczeniaka tak ze jest tylko moj, na codzien i pamietam ze pierwszy tydzien jak mialam Lukiśka to sie go troche balam byl taki szalony i nierzewidywalny
Mi wogole Luki wywalil zycie do gory nogami zmienil je na lepsze. Caly czas ktos jest przy mnie i wiem ze ten ktos oddal by za mnie swoje psie zycie, spowodowal ze bardziej zainteresowalam sie psim losem, nauczyl mnie wstawac codziennie o 8 rano i nabrac wiekszej odpowiedzialnosci kocham i uwielbiam tego psa i nie wyobrazam sobie ze moglo by go nie byc
oj dokładnie tak, lepiej bym tego nie ujęła mam tak samo.
oprócz tego, że nauczył mnie wczesnego wstawania (które do końca aż tak mi jeszcze nie odpowiada..), mam o wiele lepszą kondycję przez bieganie z nim itepe, też więcej czasu spędzam na świeżym powietrzu - tak, gdy było zimno nie chciało mi się wychodzić, więc cały dzień w domu. teraz nie ma takiej opcji, dużo ruchu i ogólnie Rocky mi zawsze poprawia humor i kiedy jestem smutna, przyjdzie, zrobi tą swoją słodką minkę i myślę wtedy, że przecież moje największe marzenie się spełniło - zły humor od razu mija:)
mam o wiele lepszą kondycję przez bieganie z nim itepe
Na to musisz uważać, bo maluchów nie powinno się forsować ze względu na stawy. Skoki i bieganie powinny być ograniczone przynajmniej dopóki pies nie zakończy okresu szybkiego wzrostu Profilaktyka stawów jest bardzo ważna u labków ze względu na predyspozycje do występowania dysplazji
Wybaczcie OT
Nikaaa, kurcze też bez przesady, nie jestem zwolenniczką dmuchania i chuchania na piesa. Moreno od małego chodził na labowania, biegał z dorosłymi psami nawet i po 1,5 godziny; Tajson to samo, a obaj pod kątem dysplzaji okazy zdrowia nie ma reguly, owszem trzeba uważać, ale nie trząść się nad zwierzakiem
wracając do tematu, na początku było łatwiej bo Moren miał 2 opiekunków i odpowiedzialność dzieliła się na dwoje, odkąd ma tylko mnie, życie jest trochę podporząkowane jemu nie pójdę od razu po pracy na zakupy bo muszę go wziąć na spacer, nie pojadę na spontaniczny wyjazd bo na szybko nie mam co zrobić z Moreniem itp. Ale czy żałuję? NIE i nigdy nie będę żałowała, a dzięki niemu i spacerom poznałam też dużo fajnych osób
Nikaaa, kurcze też bez przesady, nie jestem zwolenniczką dmuchania i chuchania na piesa. Moreno od małego chodził na labowania, biegał z dorosłymi psami nawet i po 1,5 godziny; Tajson to samo, a obaj pod kątem dysplzaji okazy zdrowia nie ma reguly, owszem trzeba uważać, ale nie trząść się nad zwierzakiem
Jeśli nie mają dysplazji to było to dla nich bez różnicy, ale jesli u psa rozwija się dysplazja to i owszem, jest różnica. Nie napisałam, że pies ma nie biegac, ale jeśli właścicielce poprawiła się kondycja po bieganiu z psem to chyba oznacza, że biegania jest sporo Ja uważam, że lepiej trochę ograniczyć szaleństwa, bo nigdy nie wiadomo co tam w stawach siedzi.
Ja też nie chuchałam na swojego psa, miała tyle ruchu ile sama sobie dozowała i ile chciała, ale nie zmuszałam jej do biegania
Może właśnie dzięki temu główki kości są w takim stanie, że przed nami 1,5-2 lata bezoperacyjnego, bezbólowego życia
U nas też życie podporządkowało się psu. Niestety nie możemy sobie pozwolić na wyjazd do Polski, przynajmniej do czasu wymiany auta na większe, żeby suka miała wystarczająco miejsca podczas tak długiej podróży I to chyba nasze największe wyżeczenie
Nikaaa, w wieku 3 miesięcy, czyli kiedy zaczęliśmy labować, nie wiedziałam jeszcze czy ma czy nie ma dysplazji
Więc to był tylko Twój wybór czy chcesz forsować psa i ryzykować czy nie Jeśli miałby mieć dysplazję to prawdopodobnie miało by to wpływ na wygląd stawów. A skoro stawy rozwijały się prawidlowo to żadnych efektów ubocznych nie ma u Moreniaka
No ale to nie ten temat Bo robimy offa
Szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie wsadzić psa na tyle czasu do samochodu, szczególnie, że Jesska ma problem z załatwianiem się poza domem Ostatnio znowu siedziała 13 godzin bez siku i kupy, mimo tego, ze miała w ciągu dnia kilka spacerów. Więc obstawiam, że całą trase by się nie załatwiła.. Ja nie wiem jak my przetrwamy taką podróż jeśli kiedyś zdecydujemy sie jechać
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum