Przyjaciele forum Zgłoszenie
FAQFAQ    SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  ProfilProfil
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat
 Ogłoszenie 

Poprzedni temat «» Następny temat
Dr n. wet Jan Siembieda - przestroga(?) i opinia po wizycie
Autor Wiadomość
torrezowaty 
Torrez



Mój labrador: Torrez
Pies urodził się:
10.03.2012

Wiek: 43
Dołączył: 27 Gru 2012
Posty: 344
Skąd: Wrocław
Wysłany: 29-05-2013, 16:31   Dr n. wet Jan Siembieda - przestroga(?) i opinia po wizycie

Na wstępie historia choroby Torka:
Cytat:
W okresie 8 dni Torek dwukrotnie złapał kontuzję prawej tylnej łapy. Z kontuzjami jeździliśmy do naszego weta (Mariusz Kniat). W sobotę 18.05 dostał dwa zastrzyki (przeciwbólowy i przeciwzapalny), byliśmy na konsultacji w poniedziałek 20.05, było lepiej, ale Torek dostał zakaz zabaw do czwartku (23.05). W sobotę 25.05 wybraliśmy się nad wodę razem z Morenem i Orisem. Tam Torek w pewnym momencie dostał głupawki, wybiegł z wody na górkę a potem z niej zeskoczył, łapiąc kontuzję ponownie. W ciągu godziny byliśmy znowu u Mariusza Kniata i powtórka z rozrywki - lekarstwa. Wtedy p. Kniat już podejrzewał, że może to być coś gorszego, przekazał mi kontakt do dr Atamaniuka, żebym się umówił na prześwietlenie. Pojechaliśmy w poniedziałek na kontrolę do Kniata, wcale u Torka nie było lepiej. Niestety dr Atamaniuk pierwszy wolny termin miał na 10.06, a Kniat wspomniał, że nie możemy czekać, należy prześwietlenie wykonać szybko, ponieważ podejrzewa problemy z kolanem i/lub biodrem. Wówczas podał nam kontakt do Siembiedy.
To nazwisko kojarzyłem, jako nazwisko fachowca, który na dodatek wbija wynik prześwietlenia do rodowodów. Zadzwoniłem do Siembiedy i powiedział, że przyjmie mnie tego samego dnia. Ucieszyłem się i pojechałem.
I tu zaczyna się historia z dr Siembiedą.


Postaram się być obiektywny, choć ciężko mi będzie.
Zaznaczam, iż jest to moja prywatna opinia o dr Siembiedzie oparta na jednym (pierwszym i ostatnim) spotkaniu.

Pojechaliśmy na ulicę Canaletta 89 - http://www.siembieda.pl/
Pan doktor przyjął nas od razu, może dlatego, że nikogo w lecznicy nie było poza nami, doktorem i komarami.
Od razu zauważyłem u doktora pewną komunistyczną znieczulicę, no ale pomyślałem - robił RTG milion razy, może po prostu jest psychicznie uodporniony i/lub zmęczony i/lub ma gorszy dzień.

Bez podania lekarstw położyliśmy Torka na stół, gdzie dr zaczął go, że tak zażartuję, "badać". Kazał mi mocno trzymać psa. Torek niemiłosiernie się wyrywał, cierpiał - to było widać. Doktor "badał" mu nogę (kurde, Kniat też, później Bieżyński, ale jakoś u nich Torek nie cierpiał!). Kiedy próbowałem uspokoić Torka, mówiąc do niego, dr wydarł się na mnie, żebym "nie gadał do psa, tylko go mocno trzymał". No "SS", pomyślałem... No ale cóż - nie mam wyboru, Atamaniuk nie ma czasu... W normalnych warunkach, pewnie Siembiedzie rzuciłbym wiązankę i wyszedł bez zapłaty, ewentualnie z kopem w komunistyczne cztery litery.
Torek wyrywał się mocno, w pewnym momencie wyrwał z moich rąk przednią łapę, dr znowu się wydarł, żebym mocno go trzymał i "dlaczego nie wziąłem nikogo do pomocy". No ludzie, litości... Może dlatego, że nigdy pies się tak nie wyrywał, bo mu nigdy żaden człowiek krzywdy nie robił...?

Skończył badanie bez znieczulenia. Później głupi jaś.
Pierwszy raz ktoś podał Torkowi głupiego jasia "na oko", nie pytając o wagę ani go nie ważąc. Dobra - doświadczenie, więc dobiera na oko. Nie ma problemu.

Przeprowadziliśmy z doktorem nawet ciekawą rozmowę, kiedy u Torka zaczynały działać leki. Muszę przyznać, że rozmowa była na poziomie, konkretna, ciekawa i miła. Musi być jakiś plus.

Potem niestety było już gorzej. Torek był traktowany jak kawał mięcha w ubojni, wrzucony na stół i na chama wsadzony do koryta. Kiedy zaczął próbować się "ratować" (Siembieda nie podał mu innych leków poza głupim jasiem. Przy poprzednim RTG inny lekarz podał mu jeszcze środek, dzięki któremu pies spał), Siembieda przywiązał mu najpierw jedną łapę sznurem z Praktikera do stołu. Potem przywiązał równie mocno drugą łapę. Kiedy Torek próbował podnieść szyję, przewiązał mu też szyję - coś na wzór stryczka, tak, żeby się podduszał - bomba.

/I tu chciałem napisać kilka wulgaryzmów, ale Admini by to usunęli/

Wiem, mogłem uciec z psem od doktora - niby tak, ale żaden inny liczący się diagnosta nie miał dla mnie czasu a czas gonił...

Zrobił zdjęcia, zdjęliśmy Torka ze stołu, by zeszły z niego leki. Dostał taką dawkę głupiego jasia, że przez następne 4h tylko leżał i nie mógł chodzić. No super, bomba.

Siembieda wysłał mnie do ortopedy, jak się okazało, kumpla. Za konsultację zapłaciłem u tego "znajomka ortopedy" 150 zł... Znajomek nie jest nikim znanym ani nie jest autorytetem (nazwisko aktualnie nie jest do niczego potrzebne, jak ktoś będzie chciał, to podam na PW). Dla porównania dr Bieżyński (poważany autorytet) za konsultację wziął 50 zł.

Dlatego też, dr Siembieda dostał ode mnie przydomek "RZEŹNIK" i oby nasze drogi nigdy się nie zeszły. Niby miły starszy pan, fajny do pogawędki, ale do zwierząt - masakra.
Jako dowcip podam to, że był pierwszym wetem, który zapytał "czy ten pies gryzie". I w sumie dziwię się, że Torek go nie chapnął. Ja bym go ugryzł, gdybym tylko mógł...

Resztę pozostawiam Waszej ocenie.
Pewnie nie byłem do końca obiektywny, bo jeszcze mnie nerw trzyma, pewnie dlatego, że byłem wtedy bezsilny, po prostu musiałem na to patrzeć.
_________________
Torek Potworek na labradory.org
"Przygód kilka Torka świrka" na Facebook
 
 
Ewelina 
wesoła rodzinka



Mój labrador: Yoko
Suczka urodziła się:
25.05.2007

Mój labrador: Serdusia
Suczka urodziła się:
01.09.2015

Suczka urodziła się:
Pomogła: 10 razy
Wiek: 39
Dołączyła: 17 Kwi 2009
Posty: 25678
Skąd: Kołobrzeg
Wysłany: 29-05-2013, 18:53   

Już wiem dlaczego zdjęcia są tak dokładne. Jak pies jest tak związany :bad: W szoku jestem.
_________________


 
 
 
torrezowaty 
Torrez



Mój labrador: Torrez
Pies urodził się:
10.03.2012

Wiek: 43
Dołączył: 27 Gru 2012
Posty: 344
Skąd: Wrocław
Wysłany: 30-05-2013, 15:04   

Co do dokładności i jakości zdjęć trudno mi się wypowiadać, bo się na tym nie znam. Dr Siembieda jest w tym zakresie podobno autorytetem i jest dobry (tak słyszałem, ciężko mi to potwierdzić).
Z moich prywatnych obserwacji (Torek miał 2-gi raz robione RTG) wynika, że albo p. dr ma faktycznie olbrzymie doświadczenie i tylko zerka na zdjęcie, żeby powiedzieć, czy jest wszystko w porządku, albo nie przykłada się do pracy.
Dlaczego tak sądzę? Dlatego, że przy pierwszym RTG, mimo, że robił je człowiek właściwie niezbyt znany (z przychodni Arkadia we Wrocławiu), to jednak czułem, że dokładnie bada przypadek. Powiększał zdjęcie, przyglądał się, opowiadał mi, pokazywał wszystko. Innymi słowy, na mój gust, przykładał się do swojej pracy. Zalał mi mózg taką ilością informacji, że długo się nie mogłem po tym pozbierać ;)

U dr Siembiedy było tylko jedno hasło "wszystko OK" i tyle. Obejrzenie zdjęcia zajęło mu tyle, co przygotowanie go do wydruku, czyli kilka chwil, bez powiększania i jakiegoś solidnego przyglądania się zdjęciu.
Tak jak wspomniałem - albo wynika to z niesamowitego doświadczenia, albo po prostu z niedbalstwa. Chcę wierzyć w to pierwsze, ponieważ dr Siembieda powiedział, że "wszystko jest OK", a człowiek z Arkadii (7 miesięcy temu), zrobił bardzo długi opis zdjęcia, gdzie wytknął dużo nieprawidłowości w budowie, z podejrzeniem dysplazji.

Aktualnie nie mam siły i serca, by umawiać się jeszcze do Atamaniuka, by obejrzał zdjęcie, bo w sumie dość mi zmartwień i nie chcę dokładać teraz jeszcze dysplazji...

Zaznaczę jeszcze, żeby nie było, że u Atamaniuka nigdy nie byłem i nie chcę go faworyzować, ale słyszałem o nim raczej dobre opinie. O Siembiedzie były różne, ale nie miałem wyboru. Przekonałem się na własnej skórze, że jednak jest rzeźnikiem :(

Poprzednie RTG robione w Arkadii, może nie należało do mistrzostwa świata, ale było przeprowadzone w sposób humanitarny, z zachowaniem szacunku do zwierzęcia a także jego bezpieczeństwa (dawkowanie leków a nie jedna wieeelka dawka na cały dzień). Z Arkadii Torek wychodził bez większych problemów. Od Siembiedy ciągnął go on (tak, Siembieda) na siłę za smycz (jak krowę na ubój). Mi kazał iść z przodu i wołać psa. Szkoda tylko, że Torek rozkładał się jak żaba, bo nie miał siły iść. Do samochodu musiałem go wkładać, bo nie miał siły (to nie był jego pierwszy głupi jaś, więc mam porównanie...).
_________________
Torek Potworek na labradory.org
"Przygód kilka Torka świrka" na Facebook
 
 
troskliwa 
Anka-Abi



Mój labrador: ABI
Suczka urodziła się:
16.12.2006

Pomogła: 3 razy
Wiek: 56
Dołączyła: 30 Paź 2008
Posty: 1348
Skąd: Wrocław
Wysłany: 30-05-2013, 19:17   

No niestety i ja nie mam milych wspomnien z dr Siembieda robil mojej poprzedniej suni usg ja nie oczekuje od weta wylewnosci i milych slow sunia malutka a obchodzil sie z nia jak z bydleciem pan dr niestety popadl chyba w rutyne dzis juz napewno wybralabym dr Atamaniuka
_________________
http://forum.labradory.or...r=asc&start=240
nasza galeria
Abi skonczyła 3 lata !
 
 
Pattina 
<3



Mój labrador: Tajson
Pies urodził się:
18.08.2010

18.08.2010

Pomogła: 7 razy
Wiek: 36
Dołączyła: 17 Paź 2010
Posty: 3831
Skąd: Wrocław
Wysłany: 30-05-2013, 19:39   

Ewelina napisał/a:
Już wiem dlaczego zdjęcia są tak dokładne. Jak pies jest tak związany
My też prześwietlaliśmy Taja w Siembiedy i takie wiązanie psa nie miało miejsca, u nas wrażenia po wizycie nie pozostawiały żadnego niesmaku, nie miało miejsca żadne złe traktowanie psa mimo,że też nie był łatwy do opanowania . Zdjęcie wykonane też na głupim jasiu, oboje trzymaliśmy Taja z Tż, co do samych zdjęć żaden wet później nie miał zastrzeżeń więc u nas na szczęście taka niemiła przygoda się nie zdarzyła
torrezowaty napisał/a:
Obejrzenie zdjęcia zajęło mu tyle, co przygotowanie go do wydruku, czyli kilka chwil, bez powiększania i jakiegoś solidnego przyglądania się zdjęciu
W tej kwestii też nie miałam zastrzeżeń bo u nas oglądał dokładnie zdjęcie
Może rzeczywiście miał jakis gorszy dzień ? Albo po prostu już się wypalił zawodowo :<
Przykre,że musieliście tak kiepsko trafić
Mam nadzieję,że Torek szybko powróci do zdrowia, życzymy Wam dużo siły ! 3mamy kciuki :*
_________________

Tajuś <3
 
 
 
tenshii 
Ania & labradość



Mój labrador: Teyla
Suczka urodziła się:
30.09.2009

Mój labrador: Fido
Pies urodził się:
15.06.2009

Mój labrador: Daisy [*]
Suczka urodziła się:
20.06.2007 - 26.10.2009

Pomogła: 7 razy
Wiek: 41
Dołączyła: 21 Mar 2010
Posty: 8526
Skąd: Wrocław
Wysłany: 30-05-2013, 19:50   

Jako wykładowca też nie ma dobrych opinii, i nie dlatego, że stawia złe oceny, a dlatego, że jak podobno sam mówi "studenci i tak nie będą robić tego co on, więc ta wiedza im niepotrzebna"
Przykre i tyle :(
_________________
They gave me a Labrador Retriever cause other Angels
were busy

Pies może być dowolnej rasy, pod warunkiem, że jest
to labrador
 
 
 
Grapy 



Mój labrador: Grapy
Pies urodził się:
16.08.2009

Mój labrador: Holka-Chesapeake Bay Retriever
Suczka urodziła się:
27.07.2010

Mój labrador: Baalis-Chesapeake Bay Retriever
Suczka urodziła się:
22.05.2014

Pomogła: 1 raz
Wiek: 51
Dołączyła: 05 Paź 2009
Posty: 1628
Skąd: Wrocław
Wysłany: 30-05-2013, 20:56   

torrezowaty, Masakra!!! Podanie leków bez zważenia??!!!

Kto inny robi prześwietlenia z wbiciem do rodowodu? bo po tym opisie to nie mam ochoty tam iść i się wku...
_________________


 
 
Almathea83 



Mój labrador: Moreno (Amor Sin Limite)
Pies urodził się:
08.09.2011

Pomogła: 5 razy
Wiek: 43
Dołączyła: 05 Gru 2011
Posty: 6298
Skąd: Wrocław
Wysłany: 30-05-2013, 21:59   

Grapy, we Wro tylko Siembieda.. Może na Klinikach lepiej zrobić badania bo wtedy jakiś inny doktor robi RTG a on może tylko parafkę strzela..
_________________


Galeria Moreno: http://forum.labradory.org/viewtopic.php?t=6773 :-)
 
 
Grapy 



Mój labrador: Grapy
Pies urodził się:
16.08.2009

Mój labrador: Holka-Chesapeake Bay Retriever
Suczka urodziła się:
27.07.2010

Mój labrador: Baalis-Chesapeake Bay Retriever
Suczka urodziła się:
22.05.2014

Pomogła: 1 raz
Wiek: 51
Dołączyła: 05 Paź 2009
Posty: 1628
Skąd: Wrocław
Wysłany: 30-05-2013, 22:12   

Almathea83, tak będę musiała zrobić,bo przypuszczam,że ja bym taka spokojna nie była jak Łukasz ;)
_________________


 
 
donia457 



Mój labrador: (husky)RONA
13.01.1999-28.11.2008[*]

Mój labrador: Reda
Suczka urodziła się:
03,12,2010

Mój labrador: Bonnie
Suczka urodziła się:
10.04.2014

Pomogła: 3 razy
Wiek: 47
Dołączyła: 12 Mar 2011
Posty: 5261
Skąd: warszawa
Wysłany: 30-05-2013, 22:32   

masakra :|
a na"oko" to ponoc chlop w szpitalu umarl
jak mozna podac psu leki bez wazenia zwierzaka?
u nas po pol godzinie jak Reda miala problem z wybudzeniem sie dostala leki i w ciagu 10 minut stala juz na lapach o wlasnych silach
jedna wielka Porazaka :shy:
_________________
zapraszamy do galerii Redy:)
http://forum.labradory.or...p=412938#412938
 
 
 
torrezowaty 
Torrez



Mój labrador: Torrez
Pies urodził się:
10.03.2012

Wiek: 43
Dołączył: 27 Gru 2012
Posty: 344
Skąd: Wrocław
Wysłany: 31-05-2013, 13:35   

Pattina napisał/a:
oboje trzymaliśmy Taja z Tż

Pewnie dlatego nie przywiązał Taja, bo "miałaś kogoś do pomocy".
Tak czy inaczej, robienie zjęć bez uśpienia psa, uważam za bandytyzm, bo takie wyginanie łap na prawo i lewo boli, szczególnie, gdy jedna jest kontuzjowana! Ciekawe, jakby czuł się p. dr, gdybyśmy zerwali mu najpierw więzadło krzyżowe, potem go przywiązali i wyginali mu wszystkie kończyny bez znieczulenia? Poszlibyśmy za to siedzieć pewnie...
Dentystę, który wyrywa zęby bez znieczulenia nazywamy barbarzyńcą...
To, że pies ma wyższy próg bólu niż ludzie, to wiemy, ale z drugiej strony, na prześwietlenie poszedłem dlatego, żeby docelowo ulżyć psu a nie po to, by jeszcze bardziej go męczyć. Gdybym chciał go męczyć, to w ogóle nie robiłbym operacji i się nie przejmował tym, że go coś boli...

Pattina napisał/a:
u nas oglądał dokładnie zdjęcie

To tylko niestety potwierdza moje przypuszczenia, że potraktował mnie "po macoszemu"...

Pattina napisał/a:
Przykre,że musieliście tak kiepsko trafić

Też żałuję, bo wbrew pozorom, nie lubię wypisywać takich opinii w internecie. Nawet nie chciałem tego robić, ale pewna osoba z tego forum mnie do tego przekonała, gdy usłyszała historię "na żywo" ]:)
_________________
Torek Potworek na labradory.org
"Przygód kilka Torka świrka" na Facebook
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group


POMAGAJĄ NAM

POLECAMY


logo portalu - wejdź