Pomogła: 12 razy Wiek: 48 Dołączyła: 29 Kwi 2010 Posty: 14690 Skąd: Telford UK
Wysłany: 14-06-2013, 22:44
nikolajewna tez fakt donia457, buziaka dostanie jutro, bo dzis czym wiecej ma uwagi tym bardziej marudzi
Zjadl puche puriny vet przed chwila, wiec moze zaraz sie polozy.
Mój labrador: Hermiona (*)
Suczka urodziła się:
30.08.2003-02.05.2018
Mój labrador: Fiona (*)
Suczka urodziła się:
23.01.2008-12.12.2019
Mój labrador: LOVE STORY Lualaba(*)
Pies urodził się:
14.09.2008-19.06.2022
Pomogła: 17 razy Dołączyła: 31 Paź 2008 Posty: 9860 Skąd: Warszawa
Wysłany: 15-06-2013, 07:51
mibec, cieszę się, że już jesteście po....
Teraz będziesz musiała pilnować by nie lizał ranki a potem...pilnuj by nie zaczął tyć.
Mój Lovelas od czasu kastracji schudł dwa kilogramy, wiążę to z faktem, że dostaje ArthroVet complex, a w nim / między innymi/ jest L-karnityna, która spala tkankę tłuszczową / Jednak.... widzę też minusy kastracji... zauważyłam pęd do zbieractwa.Kiedyś gdy złapał coś na spacerze, wystarczyło krótkie Feee i wypuszczał wszystko z pyska.Teraz gdy coś znajdzie to... spiernicza i się nie słucha do chwili, aż zje to.. co znajdzie.
Taki niegrzeczny się zrobił i nie wiem jak mam z nim postępować..nic nie działa.. chyba w końcu mu łomot spuszczę
Dzisiaj znalazł starą bułkę i zeżarł jakby to był najwspanialszy smakołyk
Dzisiaj znalazł starą bułkę i zeżarł jakby to był najwspanialszy smakołyk
Bo to jest najwspanialszy smakołyk
Jeśli chodzi o dietę, to ja z Torkiem nie mam najmniejszego problemu. Chodzi o to, że trzymać dietę u człowieka jest... trudno, wiem coś o tym. U psa jest banalnie prosto, szczególnie jeśli dostaje suchą karmę. Trzymam się racji żywieniowej (nawet leciutko ją obniżyłem) i nie ma problemu - Torek utrzymuje wagę, bite 36kg
Najważniejsze, że już "po strachu głównym". Teraz będzie strach pt. "dlaczego jądra mu odrastają", "dlaczego są takie wielkie", "dlaczego liże sobie ranę", "dlaczego zmienia mu się zachowanie" itp. Każdy musi to przeżyć na własnej skórze.
Ja u Torka zabiegu absolutnie nie żałuję. Jedyny minus, jaki zauważyłem to to, że stał się bardziej uległy do psów. Kiedyś stawał dęba i stał, teraz raczej przyjmuje pozycję "nic ci nie zrobię, oszczędź mnie"
Pomogła: 12 razy Wiek: 48 Dołączyła: 29 Kwi 2010 Posty: 14690 Skąd: Telford UK
Wysłany: 15-06-2013, 12:37
Niunius marudkowal do ok 3 a potem poszedl spac; dzis juz probowal naciagac nas i Shelby na zabawe w ogrodzie
Mam nadzieje, ze zmieni sie jak najmniej i dalej bedzie moim Prezesem
Mam nadzieje, ze zmieni sie jak najmniej i dalej bedzie moim Prezesem
Torek został Torkiem Jake gupi był, take gupi został
Może tylko trochę mniej mnie drapie i zabawy są jakby trochę spokojniejsze (już dawno widoku własnej krwi po zabawie z Torkiem nie widziałem).
Jednak.... widzę też minusy kastracji... zauważyłam pęd do zbieractwa.Kiedyś gdy złapał coś na spacerze, wystarczyło krótkie Feee i wypuszczał wszystko z pyska.Teraz gdy coś znajdzie to... spiernicza i się nie słucha do chwili, aż zje to.. co znajdzie.
Do końca nie wiem,czy to efekt kastracji,może raczej efekt głodomorstwa.
Mój zbierał i żarł zarówno przed jak i po.No i na fee(bedąc na smyczy) reaguje tylko na Mariusza,ze mna na dwoje babka wrózyła,raczej musze wyciągnąć to co ma w pysku.Jak jest na wolności to spiernicza zawsze.
torrezowaty napisał/a:
Jedyny minus, jaki zauważyłem to to, że stał się bardziej uległy do psów. Kiedyś stawał dęba i stał, teraz raczej przyjmuje pozycję "nic ci nie zrobię, oszczędź mnie"
osobiście wole taką postawe u swojego psa niż to spinanie,ale to kwestia gustu człowieka.
torrezowaty napisał/a:
Torek został Torkiem Jake gupi był, take gupi został
ale labki mądrzeją tak ok 5 r.życia,przynajmniej u nas tak mniej wiecej się stało,samo z siebie
Zdrówko dla Prezesa
Jedyny minus, jaki zauważyłem to to, że stał się bardziej uległy do psów. Kiedyś stawał dęba i stał, teraz raczej przyjmuje pozycję "nic ci nie zrobię, oszczędź mnie"
osobiście wole taką postawe u swojego psa niż to spinanie,ale to kwestia gustu człowieka.
Ja też wolę tą opcję, zwłaszcza, że Torek nigdy nie należał do psów, które potrafiły się zachować w towarzystwie. Był bardzo natarczywy i chamski wobec innych psów (ale nie agresywny, po prostu "zabawa, zabawa, zabawa, nie interesuje mnie, że nie chcesz się bawić, zabawa, zabawa, zabawa"). Szkoliliśmy się mocno i trochę mu przechodziło. Kastracja jednak odjęła te zachowania jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki
anna34 napisał/a:
ale labki mądrzeją tak ok 5 r.życia
Ja słyszałem, że przy 8 Więc z tym 5 mnie pocieszyłaś
Mój labrador: Asior
Pies urodził się:
27.06.2005 -08.02.2021
Pomogła: 5 razy Wiek: 39 Dołączyła: 18 Wrz 2008 Posty: 7384 Skąd: Nowa Sól
Wysłany: 15-06-2013, 16:15
torrezowaty napisał/a:
Ja słyszałem, że przy 8
Przy 8 to zaczynają się cofać
_________________ "Mieszańce chroni więc sama natura, psy rasowe chroni mądry dobór hodowlany, "rasowych bez rodowodu" nie chroni nikt i nic. O tym naprawę nie wolno zapominać!"
Ohhh. Przed chwilą w wątku o wetach wdarł się nam mały OT, więc nie będę ryzykował z opisywaniem tego w tamtym dziale, natomiast ten wydaje się słuszny.
Mistycom napisała, że jej wet jest przeciwnikiem kastracji. Zaryzykowałem stwierdzenie: "boo???". Odpowiedź brzmiała:
Mistycom napisał/a:
Bo labki mają tendencje do tycia. Sterylizacja może wpłynąć na wzrost masy ciała. Nie jest to dla mnie niczym odkrywczym, bo nie raz widziałam jak zwierzęta po sterylizacji robiły się masywne i wielkie. Ostatecznie i tak jest to decyzja właściciela..
Nie jestem wetem i nie pozjadałem wszystkich rozumów, ale lubię się uczyć, czytać i konsultować z różnymi lekarzami (prawie nigdy nie robię Torkowi żadnych zabiegów/badań bez konsultacji z przynajmniej 1 dodatkowym lekarzem).
Jak słyszę teksty "nie kastrować, bo utyje", to się mi nóż w kieszeni otwiera. To coś w stylu "nie rób prawka, bo zginiesz w wypadku". Wiele ras ma tendencję do tycia, tak jak i ludzie. Jeśli żremy za dużo (np. jak ja) to tyjemy (np. jak ja). To samo jest w przypadku psów.
To, że się opiekujemy naszymi psami, kupiliśmy je, dostaliśmy, w jakikolwiek sposób weszliśmy w ich posiadanie, to zobowiązuje nas do dbania o ich zdrowie psychiczne i fizyczne. Kastracja nie jest absolutnie niczym złym. Prokreacja nie jest psom potrzebna do życia (do przetrwania gatunku i tak, ale to też zależy od nas).
Jakiś czas temu zastanawiałem się nad kastracją, czy oby na pewno to dobra decyzja, szczególnie w kwestii "psychicznej psa", ktoś mądry mi powiedział: "co Twoim zdaniem jest lepsze? To, że by Ci się nie chciało, czy to, że by Ci się chciało a byś nie mógł?". Odpowiedź była prosta, stąd kastracja.
Oczywiście, po kastracji pojawia się podstawowy problem - z racji mniejszej ilości hormonów pies staje się spokojny, bardziej ospały i wymaga mniej ruchu. Czasami jest to plus, czasami minus. Jeśli pies się mniej rusza, to trzeba mu _ograniczyć_ pożywienie i cały czas kontrolować wagę, ale to powinniśmy robić zawsze, niezależnie, czy pies jest wykastrowany czy nie. Więc gdzie tu różnica? Nigdzie. Nie licząc oczywiście tego, że pies nie ma jednego z organów.
Torka waga to bite 36kg i tyle utrzymuje od miesięcy (w tym 4,5 po kastracji). Kiedy tylko choćby przejeżdżam koło weta, ważę Torka i kontroluję, czy wszystko jest OK. Taki mój obowiązek.
Dlatego uważam, że "bycie przeciwnym kastracji" z powodu "tendencji psa do tycia", w ustach weta jest skrajną niekompetencją, porównywalną ze stwierdzeniem "sukę przed sterylizacją trzeba przynajmniej raz dopuścić, żeby poznała, jak to jest być mamusią"...
Pomogła: 1 raz Dołączyła: 18 Sie 2012 Posty: 1550 Skąd: Gdynia
Wysłany: 15-06-2013, 18:32
Słowo klucz to: TENDENCJA.
Ewentualne możliwe tycie psa nie jest tak dużym argumentem, aby mnie przekonał. Naprawdę jest szereg innych przeciwko, a ten jest najsłabszy z najsłabszych. Jak się okazuje- większość psów z naszego forum po kastracji trzyma wagę lub nawet chudnie. Jesteśmy w tej pierwszej grupie, więc jesteśmy żywym przykładem na absurdalność tego argumentu. To tak jakby nie istniały niekastrowane otyłe psy...
Inna sprawa, że w kwestii żywienia weterynarze naprawdę nie mają zbyt wiele mądrego do powiedzenia. O walce z otyłością podejrzewam, że ze świecą szukać takiego, który naprawdę pomoże (chociaż tu nie mam doświadczenia i mam nadzieję, że się mylę).
Mój labrador: Asior
Pies urodził się:
27.06.2005 -08.02.2021
Pomogła: 5 razy Wiek: 39 Dołączyła: 18 Wrz 2008 Posty: 7384 Skąd: Nowa Sól
Wysłany: 15-06-2013, 19:31
torrezowaty napisał/a:
Oczywiście, po kastracji pojawia się podstawowy problem - z racji mniejszej ilości hormonów pies staje się spokojny, bardziej ospały i wymaga mniej ruchu.
Jedyne z czym się nie zgodzę to ten cytat. Mój psiut był kastrowany w wieku 4 lat. Ruchu potrzebował tyle samo. Teraz mimo wieku już wiadomo trochę mniej by mu nie zaszkodziło, ale póki ma ochotę spędzać godziny na dworze i krzywdy mu to nie robi to łazikujemy. Po szalonych gonitwach jednego dnia, drugiego już nie jest taki chętny do biegania/ ale to z powodu łap /.
Ospały nie jest, ruchu potrzebuje również dużo. Brak jajek nie sprawi, że pies będzie miał mniej energii.
_________________ "Mieszańce chroni więc sama natura, psy rasowe chroni mądry dobór hodowlany, "rasowych bez rodowodu" nie chroni nikt i nic. O tym naprawę nie wolno zapominać!"
Mój labrador: Hermiona (*)
Suczka urodziła się:
30.08.2003-02.05.2018
Mój labrador: Fiona (*)
Suczka urodziła się:
23.01.2008-12.12.2019
Mój labrador: LOVE STORY Lualaba(*)
Pies urodził się:
14.09.2008-19.06.2022
Pomogła: 17 razy Dołączyła: 31 Paź 2008 Posty: 9860 Skąd: Warszawa
Wysłany: 15-06-2013, 21:04
Cytat:
Brak jajek nie sprawi, że pies będzie miał mniej energii.
Nie wiem, nie wiem, nie wiem...mój na spacerach ciągnie się na wyciągnięcie smyczy / nie ważne czy to dwa, czy osiem metrów / zawsze jest z tyłu, ale na luzaka ...szaleje jak dawniej a...może...nawet...bardziej bo .. suczki go nie interesują..
Mnie wetka zapytała..dlaczego kastracja? po co jeździłam na wystawy, po co wyrabiałam mu uprawnienia na reproduktora skoro, teraz go kastruję?
Krótko i na temat.. proponuję spacer z moim psem, /przed kastracją /w towarzystwie fajnej suni ... gratuluję i polecam
Brak jajek nie sprawi, że pies będzie miał mniej energii.
Może faktycznie z rozpędu zbyt mocno to uogólniłem.
Z zaczytanych przeze mnie informacji, wynikało, iż _zazwyczaj_ psy są mniej energiczne i potrzebują mniej ruchu.
U Torka faktycznie też nie zauważam, żeby jakoś był ospały czy mniej ruchliwy, tu raczej się nic nie zmieniło
Zmieniło się na pewno to, że teraz nawet jak się wygłupia podczas "bezsmyczowych", to się wygłupia, bo bawi się z innymi psami/sukami a nie je gwałci Innymi słowy ważniejsza jest zabawa, niż ruchy posuwisto zwrotne
Mój labrador: Hermiona (*)
Suczka urodziła się:
30.08.2003-02.05.2018
Mój labrador: Fiona (*)
Suczka urodziła się:
23.01.2008-12.12.2019
Mój labrador: LOVE STORY Lualaba(*)
Pies urodził się:
14.09.2008-19.06.2022
Pomogła: 17 razy Dołączyła: 31 Paź 2008 Posty: 9860 Skąd: Warszawa
Wysłany: 16-06-2013, 06:42
torrezowaty napisał/a:
bawi się z innymi psami/sukami a nie je gwałci
Właśnie o to mi chodzi, nareszcie mamy spokój i nie obawiam się reakcji innych właścicieli a bywało, że musiałam zapiąć psa na smycz bo nie dawał spokoju suczkom.Już nie wspomnę o dyszeniu, sapaniu, podekscytowaniu i spuchniętych jądrach mojego psa.
Teraz nie sprawdza płci innego psa bo.. to go nie interesuje.
Woli pędzić, szaleć i tarzać się z moimi sukami.
Mój labrador: ZARGO (Zagros Bella Mare)
Pies urodził się:
20.06.2011r.
Dołączyła: 07 Wrz 2011 Posty: 3242 Skąd: Gdynia
Wysłany: 16-06-2013, 15:55
torrezowaty napisał/a:
bawi się z innymi psami/sukami a nie je gwałci
U nas też jest lepiej, choć..... nie tak do końca....
Lepiej jest, bo Zargo nie gwałci wszystkiego, co mu wejdzie w zasięg wzroku/ węchu (suczki przed-po cieczce, sterylizowane, niesterylizowane, szczenięta, psy kastrowane i nie). Teraz gwałci, a przynajmniej próbuje, tylko te niesterylizowane....
I w sumie też nie wszystkie. Nie wiem, na czym to polega
[ Dodano: 23-06-2013, 21:35 ]
Cytat:
Teraz gwałci, a przynajmniej próbuje, tylko te niesterylizowane sunie....
Pomogła: 1 raz Dołączyła: 04 Lis 2011 Posty: 387 Skąd: okolice Krakowa
Wysłany: 24-06-2013, 19:09
Dokite napisał/a:
torrezowaty napisał/a:
bawi się z innymi psami/sukami a nie je gwałci
U nas też jest lepiej, choć..... nie tak do końca....
Lepiej jest, bo Zargo nie gwałci wszystkiego, co mu wejdzie w zasięg wzroku/ węchu (suczki przed-po cieczce, sterylizowane, niesterylizowane, szczenięta, psy kastrowane i nie). Teraz gwałci, a przynajmniej próbuje, tylko te niesterylizowane....
I w sumie też nie wszystkie. Nie wiem, na czym to polega
[ Dodano: 23-06-2013, 21:35 ]
Cytat:
Teraz gwałci, a przynajmniej próbuje, tylko te niesterylizowane sunie....
Poprawka. W piątek próbował zgwałcić Dragona.
Nie pozwalaj na jakiekolwiek zachowania typu 'gwałt'....zmieniaj to zachowanie na cokolwiek: zabawy w gonitwę, głaskanie, szukanie...wszystko co odwróci jego uwagę od dotychczasowego problemu.
Jeśli nie masz zamienników to po prostu daj psu komendę DOŚĆ....kończącą wszelkie kontakty psa z pracą/ zabawą.
_________________ Posiadanie psa jest jak tęcza.Szczenięta są radością na jednym jej końcu. Stare psy są skarbem na drugim.-Carolyn Alexander
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum