snowflake, Oj tak, tak. Skarpetki, do tego różowe laczki koniecznie z kokardką, różowa sukieneczka, na to bolerko i czapeczka z daszkiem. Nero zawsze tak chodzi ubrany i jest suuuper
Mój labrador: Cece
Suczka urodziła się:
08.05.2013
Dołączyła: 06 Lip 2013 Posty: 334 Skąd: śląsk
Wysłany: 03-11-2013, 10:25
klaudia1234 napisał/a:
snowflake, Oj tak, tak. Skarpetki, do tego różowe laczki koniecznie z kokardką, różowa sukieneczka, na to bolerko i czapeczka z daszkiem. Nero zawsze tak chodzi ubrany i jest suuuper
A czy może być czapka bez daszku? Bo kupiłam dziś na targu taką bez..
Dziękuję wam dziewczyny, dzięki waszym radom mój pies na pewno nie będzie miał anginy.
Zamówiłam obrożę z podszyciem futerkowym, coby Cece w szyjkę zimno nie było. Po skarpetki pójdę w poniedziałek do sklepu z bielizną, ale nie wiem, jaki rozmiar wybrać.. Próbowałam jej zakładać moje, ale ma troszkę za duże. Najwyżej będzie chodziła w troszkę za dużych, jak podrośnie to będą dobre.
Tymczasem za moim oknem...
Stoi sąsiadka(nie ta od szelek.) i rozmawia z moją matką najwspanialszą. Konwersują zawzięcie na temat psów, bo sąsiadka to swojego szkoliła od najmniejszego, po dupie szmatą biła jak coś źle zrobił i co? Na takiego usłuchanego psa wyrósł! Rodzicielka moja rzecze, że ja krzyczeć i bić jej zabraniam, zamiast tego nakazuję mówić 'FE'.
Sąsiadka wybucha śmiechem. Fe? Tak to ona do dzieci swoich mówi, pies to nie dziecko, pies to pies. Po dupie lać!
Tak słucham, słucham.. Już się we zagotowało i wychodzę do okna, z zamiarem powiedzenia sąsiadce, co sądzę.
A tu Cece zrywa się ze smyczy rodzicielce mojej. Rodzicielka wiek nie ten, więc za psem nie biegnie. Ceceline biegnie za psem sąsiadki, sąsiadka psa swego do nogi przywołuje, rodzicielka psa mego łapie.
Sąsiadka mówi: puszczać ze smyczy trzeba!
Rodzicielka na to: ale ona nawet na smyczy nie potrafi chodzić, a co dopiero bez niej!
Sąsiadka zszokowana: a to trzeba kolczatkę kupić, Pani nie wie?!
Matka moja najwspanialsza, nauczona przeze mnie mówi sąsiadce, że kolczatki nigdy w życiu psu nie założy. Ale zamówiłam szelki(nie martwcie się, anginy się nie dorobimy, przy noszeniu szelek będziemy zakładać szalik, coby szyjka nie zmarzła:D), które pomóc nam mają w nauczeniu jej chodzenia. Sąsiadka parska śmiechem. Szelki? Kolczatkę kupić, póki pies mały i bardziej go to boli bardziej, to się nauczy!
Wychodzę do okna. Mówię co sądzę. Rodzicielka moja ucieka do domu, Pani sąsiadka robi się purpurowa na twarzy, syczy coś do mnie a ja zamykam okno. Matka moja najwspanialsza wraca do domu i rzecze:
"Ja Kamila nie wiem, czy to Ty mi jakieś głupoty mówisz czy to ci sąsiedzi tacy nienormalni są! Za każdym razem jak tutaj jestem i z tym psem wychodzę, to ktoś mi takich rad udziela że to głowa mała! Ja im chcę tłumaczyć że to nie mój pies tylko Twój i Ty tak robić nie będziesz, ale oni swoje dalej! A teraz jeszcze mi wstyd przed tą babą będzie, ja chciałam być miła i wziąć wnuczkę chociaż na spacerek koło bloku, a tu takie atrakcje jak zawsze.."
Zaczynam rozważać przeprowadzkę, bo nim Cece dorośnie, ja będę pokłócona z całym osiedlem.
Ja dzisiaj sie dowiedzialam ze jestem nieodpowiedzialna i bez wyobrazni, bo sama wychodze z takimi wielkimi bestiami na spacer, a tu przeciez chlopa potrzeba
a mowila mi to Pani ktora nie mogla opanowac malego westa na smyczy, podczas gdy owe "bestie" grzecznie usiadly przy mojej nodze i czekaly na dalszy ciag spaceru
Wczoraj wracając ze sklepu zauważyłam malutkiego kundelka. Był naprawdę biedny, zmarznięty i głodny. Po tym jak podszedł do samochodu mogłam wywnioskować tyle że ktoś go wyrzucił.... Gdy zaczęłam rozglądać się na około i upewniłam się że piesek nie ma właściciela poszłam do sklepu i kupiłam mu puszkę i oddałam sw€j serek. Biedak pewnie był bity lub przepędzxany bo bardzo bał się podejść do mnie.
Gdy wracałam od samochodu zobaczyłam uśmiechniętą panią, która patrzyła się na mnie z politowaniem....
Dzisiaj już tego psa nie było...
Mój labrador: Teyla
Suczka urodziła się:
30.09.2009
Mój labrador: Fido
Pies urodził się:
15.06.2009
Mój labrador: Daisy [*]
Suczka urodziła się:
20.06.2007 - 26.10.2009
Wiek: 41 Dołączyła: 21 Mar 2010 Posty: 8526 Skąd: Wrocław
Wysłany: 08-11-2013, 15:22
Dziś rozmawiałam z człowiekiem, którego labrador ucieka z posesji, więc pan wpadł na pomysł, że kupi drugiego psa, to będą sobie razem siedzieć na podwórku.
_________________ They gave me a Labrador Retriever cause other Angels
were busy Pies może być dowolnej rasy, pod warunkiem, że jest
to labrador
Mój labrador: PUMA
Suczka urodziła się:
18.09.2009
Dołączyła: 13 Sie 2011 Posty: 4947 Skąd: Wrocław
Wysłany: 08-11-2013, 15:26
tenshii, rzeczywiście to rozwiązuje problem
Wcześniej gdzie mieszkałam, miałam sąsiada, który mieszkał w domku jednorodzinnym, miał też yorka, którego wyprowadzał na smyczy po ogródku... i nie robił tego w celach nauki psa chodzenia na smyczy, heh.
Mój labrador: Teyla
Suczka urodziła się:
30.09.2009
Mój labrador: Fido
Pies urodził się:
15.06.2009
Mój labrador: Daisy [*]
Suczka urodziła się:
20.06.2007 - 26.10.2009
Wiek: 41 Dołączyła: 21 Mar 2010 Posty: 8526 Skąd: Wrocław
Wysłany: 10-02-2014, 09:30
Wczoraj wieczorem zadzwonił do naszych drzwi sąsiad. Pod naszą bramą siedziała skulona i wystraszona, na oko 4 miesięczna czarna suczka labka. Zapytał czy nie wiemy czyja jest. Niestety nie wiedzieliśmy ale wzięliśmy ją do domu. Była zadbana. Miała obrożę i obrożę przeciwpchelną. Brak adresówki. Miałam jej robić ogłoszenia, ale po 30 minutach sąsiad przyprowadził właścicieli pijaną kobietę i jej około 10 letniego syna. Dziecko zapłakane, mamuśka ledwo na nogach stała. Pies od niej odskoczył ze strachu. Wzięła sukę na ręce i zaczęła opowiadać, że zerwała się jej ze smyczy, a adresówka była ale widocznie zgubiła ją. Darła się na dziecko, że nie chce z nim wychodzić bo siedzi przy komputerze i jak pies woła, to też wychodzi bez smyczy a jak po chwili nie chce wracać do domu to ją bije Coś tam im tłumaczyliśmy ale niewiele dotarło. Zabrali ją.
Chyba następnym razem jak ją znajdę to już jej im nie oddam
_________________ They gave me a Labrador Retriever cause other Angels
were busy Pies może być dowolnej rasy, pod warunkiem, że jest
to labrador
Mój labrador: Cece
Suczka urodziła się:
08.05.2013
Dołączyła: 06 Lip 2013 Posty: 334 Skąd: śląsk
Wysłany: 10-02-2014, 18:24
tenshii napisał/a:
to też wychodzi bez smyczy a jak po chwili nie chce wracać do domu to ją bije
....
Moja sąsiadka(mieszkam w bloku) swojego psa bez smyczy wypuszcza pod klatkę, pies sobie lata a ona ma to gdzieś, gdzie się załatwi i czy przypadkiem nie potrąci go samochód. Jak pies długo nie przychodzi, a w końcu przyjdzie, to go bije. Ręką, bo smyczy nawet nie zabiera ze sobą. A jak nie przychodzi, to zostawia ją pod klatką. Wiele, wiele razy widziałam tego psa zimą, pod klatką, wystraszonego, trzęsącego się z zimna. Za każdym razem pukałam do sąsiadki, a ona widząc psa mówi tylko "no wreszcie jesteś".. Eh.
Mój labrador: Hermiona (*)
Suczka urodziła się:
30.08.2003-02.05.2018
Mój labrador: Fiona (*)
Suczka urodziła się:
23.01.2008-12.12.2019
Mój labrador: LOVE STORY Lualaba(*)
Pies urodził się:
14.09.2008-19.06.2022
Dołączyła: 31 Paź 2008 Posty: 9860 Skąd: Warszawa
Wysłany: 10-02-2014, 18:41
tenshii napisał/a:
następnym razem jak ją znajdę to już jej im nie oddam
Cytuję bez "chyba" .. bo nie wyobrażam sobie byś ją mogła oddać po raz kolejny, wiedząc że właściciele ....znowu nie dopilnowali psiaka.
Podejrzewam, że nie dopilnują, a już nie chcę myśleć co ją czeka... gdy pierwszą cieczkę dostanie
Mój labrador: Hermiona (*)
Suczka urodziła się:
30.08.2003-02.05.2018
Mój labrador: Fiona (*)
Suczka urodziła się:
23.01.2008-12.12.2019
Mój labrador: LOVE STORY Lualaba(*)
Pies urodził się:
14.09.2008-19.06.2022
Dołączyła: 31 Paź 2008 Posty: 9860 Skąd: Warszawa
Wysłany: 11-02-2014, 07:27
tenshii napisał/a:
Innym razem może być inaczej
Dzisiaj ...
Wracam z porannego spaceru..pada deszcz..moje psy zadowolone bo wyszalały się na polach.
Spotykam sąsiadkę z Yorkiem... która patrzy z obrzydzeniem i się odsuwa na bezpieczną odległość.
Z uśmiechem mówię dzień dobry a ona na to.. ojej jakie one brudne , ociekające błotem /jej York na ręku/
Odpowiadam z zadowoleniem, że byliśmy na polach i szaleliśmy w błocie
Na co ona;
Nie wiem jak pani może na to pozwolić.. pies to ozdoba człowieka..nie może wyglądać tak okropnie
Na co ja..;
OZDOBA?.. tylko ozdoba? a ja myślałam, że pies to ..PRZYJACIEL CZŁOWIEKA?
Sąsiadka fuknęła i poszła do domu.Nie wiem czy jej "ozdoba" się załatwiła no...ale cóż ..wszak nie chodzi o spacer tylko o pokazanie się
Mój labrador: Rico (Wanaheim Sodalis)
Pies urodził się:
13/01/2013
Wiek: 37 Dołączyła: 28 Kwi 2013 Posty: 1081 Skąd: Warszawa
Wysłany: 11-02-2014, 11:42
aganica napisał/a:
tenshii napisał/a:
Innym razem może być inaczej
Dzisiaj ...
Wracam z porannego spaceru..pada deszcz..moje psy zadowolone bo wyszalały się na polach.
Spotykam sąsiadkę z Yorkiem... która patrzy z obrzydzeniem i się odsuwa na bezpieczną odległość.
Z uśmiechem mówię dzień dobry a ona na to.. ojej jakie one brudne , ociekające błotem /jej York na ręku/
Odpowiadam z zadowoleniem, że byliśmy na polach i szaleliśmy w błocie
Na co ona;
Nie wiem jak pani może na to pozwolić.. pies to ozdoba człowieka..nie może wyglądać tak okropnie
Na co ja..;
OZDOBA?.. tylko ozdoba? a ja myślałam, że pies to ..PRZYJACIEL CZŁOWIEKA?
Sąsiadka fuknęła i poszła do domu.Nie wiem czy jej "ozdoba" się załatwiła no...ale cóż ..wszak nie chodzi o spacer tylko o pokazanie się
I to przez właśnie takie podejście, że yorki to ozdoby są one jednymi z najmniej miłych psiaków u mnie na osiedlu, a wręcz na niektóre można powiedzieć agresatory, które warczą i szczekają z daleka....nie widać ich a słychać całe szczęście mój pies przechodzi obok nich zupełnie obojętnie.. całkiem jakby ich nie było ewentualnie spojrzy z politowaniem
tak z innej beczki. w sumie nie wiem, gdzie napisać.
czy jest możliwe, że dzieci po roku, póltora przebywania z psem nagle się nabawiaja alergii? bo mi się to wydaje niemożliwe. oczywiście się moge mylić,
ale juz któryś ze znajomych (dalszych znajomych) poddaje psa z tego powodu.
Mój labrador: Teyla
Suczka urodziła się:
30.09.2009
Mój labrador: Fido
Pies urodził się:
15.06.2009
Mój labrador: Daisy [*]
Suczka urodziła się:
20.06.2007 - 26.10.2009
Wiek: 41 Dołączyła: 21 Mar 2010 Posty: 8526 Skąd: Wrocław
Wysłany: 13-02-2014, 22:09
Quaddo, mojemu bratu po 40 roku życia znacznie spadła odporność i musiał oddać zwierzaki bo nie dawał rady nawet na lekach, a ze zwierzętami żył całe życie. Także ja wiem, że alergia to nie tylko wrodzona przypadłość
_________________ They gave me a Labrador Retriever cause other Angels
were busy Pies może być dowolnej rasy, pod warunkiem, że jest
to labrador
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum