Mój labrador: Roxi
Suczka urodziła się:
06.03.2012
Wiek: 40 Dołączył: 08 Cze 2012 Posty: 405 Skąd: Warszawa
Wysłany: 03-08-2012, 09:54
nata napisał/a:
Generalnie, nie ma co uogólniać, to kwestia wychowania i mentalności. Nie da się podzielić tego na lepsze i gorsze grupy, czy klasyfikacje wiekowe.
Oczywiscie, ze sie nie da. trzebaby bylo sie podeprzec konkretnymi badaniami w grupach spolecznych i wiekowych. Ja jedynie wysnuwam takie wnioski z obserwacji
A co do ludzi młodszych ode mnie i tego "siana" to raczej nie tutaj, bo srednio to dotyczy kup Jak gdzies indziej ktos chce podyskutowac, to chetnie
Mój labrador: Pola
Suczka urodziła się:
27.03.2010
Wiek: 37 Dołączyła: 17 Maj 2010 Posty: 5230 Skąd: Pabianice
Wysłany: 03-08-2012, 09:57
PeKa napisał/a:
Oczywiscie, ze sie nie da. trzebaby bylo sie podeprzec konkretnymi badaniami w grupach spolecznych i wiekowych. Ja jedynie wysnuwam takie wnioski z obserwacji
Wiem wiem , ja nie pisałam, że ktoś tutaj uogólnia, tylko tak rozważając już nad całym tematem to i w jednej i w drugiej grupie będą wyjątki
Mój labrador: Bianka
Suczka urodziła się:
4.12.2011
Wiek: 35 Dołączyła: 28 Sty 2012 Posty: 1116 Skąd: skąd się wyśpię...
Wysłany: 03-08-2012, 10:51
Andante napisał/a:
Di napisał/a:
młodzi mają inną mentalność, bo też się ich inaczej wychowuje. Dla starszych pies to tylko pies, na łańcuch i do budy. Jeszcze mój ojciec (choć nie jest najstarszym facetem na ziemi), klepie się po czole, jak mówię o pozytywnych metodach szkoleń. Byli inaczej wychowani i niby ciężko ich winić
Lekka przesada. Sądząc po Twoim wieku, Twój tatuś pewnie jest mniej więcej w moim, a ja zdecydow3anie nie czuję się reprezentantem opisanej przez Ciebie postawy. Bardzo krzywdząca opinia.
Nawet takie dinozaury jak ja mogły się wychowywac w kulturalnym domu, gdie nie tylko o łańcuchach, budach i kolczatkach nie bylo mowy, ale wiedziano, co to jest pies rasowy rodowodowy.
Najwyraźniej muszę staranniej dobierać słowa, aby nikogo niechcący nie urazić. Więc, Andante, absolutnie nie chciałam generalizować. Nie chciałam też nikogo nazwać dinozaurem, na przykładzie mojego ojca chciałam tylko pokazać, że moja i jego mentalność (czyli ponad 30 lat różnicy wieku) znacznie się różni. Co nie znaczy też, że mój szanowny rodziciel leje psa wszystkim, czym popadnie i każe mu spać na dworze. Chodziło mi o to, że dorastał on w domu, gdy był bardziej stróżem posesji, czy obroną dla owiec, niż członkiem rodziny. Nikt wtedy nie sprzątał kup z pola. Na przykładzie zaś 6-7 letnich dzieciaków (i tu też oczywiście nie wszystkich) widzę, jak to podejście do tematu się zmieniło.
I oczywiście wiem, że to nie jest reguła. Wszystkich urażonych moim pretensjonalnym postem przepraszam, nie chciałam, moją intencją nie było generalizowanie. Chciałam tylko przytoczyć kilka skrajnych postaw.
Mój labrador: Biszkopt
Pies urodził się:
26.08.2010
Dołączyła: 25 Lip 2012 Posty: 5 Skąd: Poznań
Wysłany: 03-08-2012, 13:44
Wypełniłam ankietę i chciałam dorzucić kilka słów od siebie. W mojej rodzinie wszyscy sprzątamy po Biszkopcie i nie jest to ważne, czy jest to las, który nie jest moja własnością i uważam ,że należy tam również sprzątać czy chodnik. Kultura jest czymś, co powinno wyróżniać każdego człowieka. Jak będziemy wzorować się na tych, którzy nie sprzątają to co nam to da? To,że ktoś nie sprząta, to znaczy,że ja też nie będę? Dziecinna postawa. Mam dwóch synów (9 i 11lat) i nie muszę się martwić, czy wyprowadzając swojego psa, posprzątają po nim czy nie- zawsze sprzątają , bo mają wzór z góry. Nie jest to też dla nich problem mimo,że gro osób w naszej dzielnicy nawet nie pomyśli, że kupy psie się sprząta. Synowie potrafią się głośno oburzyć na dorosłych, którzy zostawiają brudy po swoim psie. Nie ma u nas koszy na psie odchody, wrzucamy je do zwykłych, do których trzeba też często podejść, bo pies nie załatwia się na zawołanie obok, ale to nie problem. Jak się chce, to wszystko można
_________________ "Czas jest przezroczystą perłą wypełnioną oddechem..."
Mój labrador: ZARGO (Zagros Bella Mare)
Pies urodził się:
20.06.2011r.
Dołączyła: 07 Wrz 2011 Posty: 3242 Skąd: Gdynia
Wysłany: 29-08-2012, 21:48
U nas, w Parku Kilońskim jest taki skwerek. Oczywiście tylko pro forma, bo przecież nie będą ludziska ciągnęli psów z całej Chyloni i Leszczynek, żeby się tam załatwiły. Ale trzeba przyznać, że na terenie parku RZADKOŚCIĄ jest nie sprzątanie po psie.
A takie pojemniczki można spotkać już w coraz większej ilości miejsc. Nie ma śmietników na odchody, ale cóż, dobre i to.
Dokite fajna sprawa - u mnie nie ma nic z tych rzeczy są za to stawiane nagminnie zakazy dla psów... ostatnio nawet to wyśmiewali w teleexpresie, że w Płocku przy ulicy jest miejsce piknikowe
_________________ Pamiętając o przeszłości, tworzę przyszłość...
a właśnie a propos zakazów- jak się ma do prawa postawienie tabliczki "Teren wspólnoty mieszkaniowej, zakaz wyprowadzania psów pod karą grzywny" albo przekreślony piesek na tablicy przed szkołą? Kto ma prawo tę grzywnę nałożyć??
Ola to samo mnie interesuje... bo ja już niedługo bd musiała nauczyć go załatwiania potrzeb do kuwety albo na chodnikach bo już na trawe to wg tych tabliczek nigdzie nie możemy wejść
[ Dodano: 29-08-2012, 22:39 ]
nikolajewna napisał/a:
widziałam w tv te Wasze miejsca piknikowe i myślałam, że umrę.
ja codziennie umieram jak koło nich przechodzę - są praktycznie wszędzie....
_________________ Pamiętając o przeszłości, tworzę przyszłość...
Rysia88, moim zdaniem jest to bezprawne. O ile mogę zrozumieć przy szkołach, szczególnie jak na boisku są dzieci lub/i właściciele to syfiarze i nie sprzątają koop, o tyle na zwykłym trawniku przy chodniku i ulicy jest niepojęte! Może jakiś prawnik się wypowie- mibec?
Zamiast zmuszać ludzi do sprzątania to oni zakazy stawiają ja się często wykłócam z sąsiadem z klatki obok bo on postawił sam taką tabliczkę czyli ja mam ją gdzieś bo to nie jest jego ziemia itp. ale jak są tereny wspólnoty mieszkaniowej to pewnie można się natknąć na mandat
_________________ Pamiętając o przeszłości, tworzę przyszłość...
Rysia88, ale jakim cudem? Gdzie jest napisane (w prawie polskim, nie regulaminie osiedla), że wspólnota mieszkaniowa może wystawić mandat bo pies robi siku? No błagam..
Rysia88, ale jakim cudem? Gdzie jest napisane (w prawie polskim, nie regulaminie osiedla), że wspólnota mieszkaniowa może wystawić mandat bo pies robi siku? No błagam..
Pewnie dzwonią po SM..., że na ich terenie - mimo zakazu pies się załatił/przeszedł/trawę obwąchał...
u mnie nawet pare lat temu jedna pani wezwała policję na dwójkę biegających dzieci - policja przyjechała i dzieci upomniała - wszystko odbyło się na poważnie...
_________________ Pamiętając o przeszłości, tworzę przyszłość...
Mój labrador: PUMA
Suczka urodziła się:
18.09.2009
Dołączyła: 13 Sie 2011 Posty: 4947 Skąd: Wrocław
Wysłany: 30-08-2012, 09:44
Almathea83 napisał/a:
"Teren wspólnoty mieszkaniowej, zakaz wyprowadzania psów pod karą grzywny"
To jeszcze nic, u mnie jest część osiedla na której widnieje tabliczka " Teren wspólnoty mieszkaniowej (tu nazwa) zakaz wstępu ze zwierzętami" Tą wspólnotą objęte są dwa bloki, paranoja jakaś...
U mnie na osiedlu jest takie ogromne boisko ,na którym zawsze spotykali się psiarze (ta sama ekipa) ,którzy po psach sprzątali. Od jakichś dwóch tygodni postawione są tam tabliczki z przekreślonymi psami. Dość często była taka sytuacja ,że na tych ludzi jacyś nieprzychyli zwierzakom mieszkańcy bloku przy boisku nasyłali SM. Sama zresztą tego nieraz doświadczyłam jak chodziłam tam razem z koleżanką i naszymi psami z tym ,że my jak widziałyśmy mże SM jedzie to łapałyśmy psay na smycz i nic nam nie mogli zrobić
No dobra ale wracając do tematu dzisiaj rano miałam bardzo nieprzyjemną sytuacje ,która natknęła mnie bardzo na to żeby dotrzeć do tego kto te tabliczki tam postawił. Otóż przechodziłam sobie z psami właśnie pod tym blokiem obok tego boiska i nagle z balkonu zaczął wydzierać się na mnie jakiś facet ,że nie mam gdzie chodzić z tymi psami, żebym pod swój blok szła, że on sobie nie życzy itd itd trochę się zdenerwowałam bo moje psy się nie załatwiły i krzyczę do niego ,że mógłby mieć do mnie pretensje gdyby psy się załatwiły ,a ja bym po nich nie sprzątnęła itd itd niestety on nie zakończył swoich wywodów i dalej się na mnie wydzierał i właśnie wspomniał o tych tabliczkach na boisku. Dla mnie to trochę dziwne ,że nie mogę się przejść z psami po chodniku między blokami ale dobra...
Postanowiłam ,że pójdę do administracji i dowiem się czy to oni postawili te tabliczki bo jeśli nie to osoba ,która je postawiła może mi naskoczyć Wezmę psa na lince, porzucam mu frisbee czy piłeczkę i zobaczymy co za akcję odwalą
Mój labrador: PUMA
Suczka urodziła się:
18.09.2009
Dołączyła: 13 Sie 2011 Posty: 4947 Skąd: Wrocław
Wysłany: 30-08-2012, 17:26
iness8@o2.pl, warto to sprawdzić, bo niektórzy ludzie mają fanaberie...
Do mnie przyczepił się facet, który sam posiada pupila.
Wracałam ze spaceru takim malutkim prowizorycznym laskiem znajdującym się na moim osiedlu. Psiaki oczywiście chłoneły zapachy więc przystanełam na chwilę. Obok jest kamienica i zauważyłam, że jestem obserwowana przez jakiegoś faceta z okna, po chwili widzę, że wychodzi i krzyczy na mnie, że to nie wychodek dla psów. No to zapytałam " a gdzie znajdę ten wychodek ? to z chęcią pójdę " Trochę się zmieszał, bo u nas na osiedlu nie ma miejsca wytyczonego dla psów.
To przyczepił się o sprzątanie po psach (chociaż moje w tym momencie się nie załatwiały), ale też nie trafił bo miałam całą rolkę woreczków przy sobie, pomachałam mu nimi i powiedziełam, że mam ich tyle, że mogę się z nim podzielić, bo na pewno jego latający samopas cały dzień piesek nie przychodzi załatwiać się do kuwety w domu...
Mój labrador: Bianka
Suczka urodziła się:
4.12.2011
Wiek: 35 Dołączyła: 28 Sty 2012 Posty: 1116 Skąd: skąd się wyśpię...
Wysłany: 30-08-2012, 21:44
Niech nam zaraz w ogóle mandaty za posiadanie psów dowalą, zero praw, same zakazy. Nie możemy wyprowadzać psów w mieście; niech stworzą specjalnie 'pieskie strefy', gdzie są trawniki, kosze i miejsce, gdzie psy mogą się wylatać. Ostatnio zostałam bezczelnie opieprzona, że mój pies się wysikał na ścieżce. Kobieta mi zarzuciła, że niszczy trawę...
Mój labrador: Reda
Suczka urodziła się:
03,12,2010
Mój labrador: Bonnie
Suczka urodziła się:
10.04.2014
Wiek: 47 Dołączyła: 12 Mar 2011 Posty: 5261 Skąd: warszawa
Wysłany: 30-08-2012, 22:12
pmietacie jak kiedys wspominalam ze mam psia kupe na wycieraczce??
co prawda od tamtej pory juz moja wycieraczka jest czysta ,ale kilka dni temu znowu byla kupa przy schodach i to tak wsunieta po barierke,ze pies sam tam kupy nie wcisnal,, wlasciciel psa widzial ze pies narobil skoro ja tam skopal ,tylko szkoda jej nie sprztanal ,a do tego kawalek kupala bylo na parterze bo spadl
donia457, uuu nie fajnie..
To koleżanka miała podobna syt. Mieszka w domu, a koło niej zawsze chodzi pan z dużym psem na spacer. I co? Raz jego pupilek, załatwił się CENTRALNIE na środku betonowych schodków prowadzących do bramki i rzecz jasna tego nie sprzątnął.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum