Zastanawiam się jak zrobić żebym to ja ją na tej smyczy prowadziła, a nie ona mnie.
Po prostu się nie daj. Tu jest teraz walka na charaktery Na moją młodą jak usiądzie, albo nie chce iść mam sposób zaczerpnięty od bardziej doświadczonych użytkowników forum - obracam się w druga stronę (czyli tam gdzie JA chce iść), naciągam lekko smycz i mówię "chodź". Czekam przy tym chwilę, najczęściej po kilku sekundach Luna rusza za mną, ale jeśli nie to lekko ja pociągam, żeby dać jej znać, że ja chce już iść w MOJĄ stronę
Już coraz lepiej nam idzie Nadal jest problem z chodzeniem w okolicach domu, siada, nie chce iść. Jednak jak pójdziemy do parku, czyli jakieś 300/400m od domu Tosia idzie normalnie, bez zatrzymywania, wtedy już możemy iść gdzie ja chcę i nie ma problemu. Może chętne odchodzenie od domu przyjdzie z czasem
Potrzebuje pomocy bo już czasem tarace panowanie i na niego krzycze czasem ciągne bo idzie idzie i nagle staje i nie che iść siada zawolam go dam mu przysmak idzie kawałek i staje chce z nim troche po sapcerować ale sie nie da wszytko wącha bierze do pyska siada itd co mam robić?
Siekiera, cierpliwości w końcu polubi spacery. Tosia też nie chciała chodzić, a teraz wszędzie ze mną pójdzie. Weź na spacer zabawkę, baw się z nim, niech zrozumie że spacery są fajne i przyjemne Powodzenia
Mój labrador: Teyla
Suczka urodziła się:
30.09.2009
Mój labrador: Fido
Pies urodził się:
15.06.2009
Mój labrador: Daisy [*]
Suczka urodziła się:
20.06.2007 - 26.10.2009
Pomogła: 7 razy Wiek: 41 Dołączyła: 21 Mar 2010 Posty: 8526 Skąd: Wrocław
Wysłany: 12-08-2013, 12:15
Siekiera, a nie pomyślałeś, że siada celowo, żeby wymusić karmę?
Nagradzanie i motywowanie nie polega jedynie na karmieniu.
Trzeba zachęcać zabawą, zabawką, zainteresować czymś psa...
_________________ They gave me a Labrador Retriever cause other Angels
were busy Pies może być dowolnej rasy, pod warunkiem, że jest
to labrador
Siekiera, w wątku są opisane również inne metody - nie tylko kuszenie na smaczka. Moja Luna kiedy siadała, albo stanęła i obracała się w drugą stronę nie dostawała smaczka, po prostu kierowałam swoje ciało w tą stronę w która ja chciałam iść, naciągałam smycz tak, żeby nie wisiała i ja wolałam "Luna chodź". Jesli nie reagowała, lekko pociągałam smycz, żeby dać jej znak do poruszenia się i stałam dalej czekając aż ruszy. W 90% po tym lekkim pociągnięciu, po chwili ruszała. Teraz nie mamy już problemu.
A jesli Twój pies coś bierze do pyska, to po prostu mu nie pozwól. Musisz być czujny i rozglądać się co obwąchuje Twój szczeniak i co może chwycić w paszczę. Wprawdzie nie zawsze się to uda, ale jak będziesz obserwował najbliższe otoczenia to na pewno zauważysz, potencjalnie "niebezpieczne przysmaki".l
ja robie jak Mystycom, ale czasami daję mu posiedzieć. dla niego jest wszystko nowe. czasami biegnie w jednym kierunku, a potem siada i węszy...nos chodzi mu wtedy jak szalony. ale w miejscu które zna już dobrze raczej idzie już grzecznie. i już nie zagląda w ogródki sąsiadów
my mamy zasadę- jak idziemy na toalete, to ma zrobić swoje, a nie siedzieć,
jak idziemy do parku, czy nad morze, żeby się wybiegał, to może robić co chce, siedzieć, węszyć, biegać tylko nie zjadać śmieci
Mam bardzo dziwne pytanie, otóż mój maluch (3miesiące) nie lubi chodzić na spacery, lubi chodzić koło domu, w znanych dla niego miejscach, ale gdzieś dalej nie chce, ciągle się zapiera i jest to mordęga dla nas obojga, a chce go zmęczyć wieczorami żeby był grzeczny w nocy, czy ktoś spotkał się z takim przypadkiem?
Pomogła: 1 raz Wiek: 42 Dołączyła: 16 Sie 2010 Posty: 523 Skąd: Małopolska
Wysłany: 13-09-2013, 06:47
earth napisał/a:
Mam bardzo dziwne pytanie, otóż mój maluch (3miesiące) nie lubi chodzić na spacery, lubi chodzić koło domu, w znanych dla niego miejscach, ale gdzieś dalej nie chce, ciągle się zapiera i jest to mordęga dla nas obojga, a chce go zmęczyć wieczorami żeby był grzeczny w nocy, czy ktoś spotkał się z takim przypadkiem?
Może maluszek boi się nieznanych mu dotąd miejsc i potrzebuje odpowiedniej motywacji, by przełamać strach przed nieznanym ??? Spróbuj zachęcić go jakoś, i nagrodzić za pierwsze kroki poza domem, może na zachętę jakiś ulubiony smaczek, albo jakaś zabawka którą lubi ??? Na swoim terenie czuje się bezpiecznie, a już poza nim widać boi się tego czego nie zna, inne zapachy, może jakieś inne odgłosy jak to na spacerach bywa, najważniejsze by się przełamał i jeśli pierwsze kroki skojarzy pozytywnie to potem powinno być coraz lepiej , pozdrawiam
_________________ "Nie ma znaczenia ile masz pieniędzy, ani ile rzeczy, możesz być biedakiem, ale mając psa jesteś bogaty" - Louis Sabin
Mój pies dzisiaj kończy 10 miesięcy. Do tej pory nie było z nim jakiś większych problemów ale ostatnimi czasy coś mu się poprzestawiało Bardzo ładnie chodzi na smyczy, bez smyczy też jest dosyc posłuszny, chyba ze w poblizu są koty lub ptaki. Wszystko super jezeli idziemy dopiero na spacer. Kiedy wracamy pies kładzie sie ze znalezionym patykiem i go sobie gryzie. Odczekuje chwile zabieram mu patyk i grzecznie idzie. Jednak kiedy jestesmy juz przy samym prawie domu, ma obrane miejsca w promieniu 50m od domu gdzie się kładzie i nic go nie ruszy... Czy to z patykiem czy bez. Sztuczki z karmą i innymi rarytasami przejrzał już dawno i próbując go przekupic czyms takim patrzy na mnie jak na kretyna Nie ukrywam, ze jest to problem a ja sie przy tym denerwuje, bo ile mozna stac w deszczu gdy pies sobie lezy z niewiadomych przyczyn Próbowałem lekko ciągnąc smycza, ale jedyne co robi to przewraca sie na plecy, a jak chce go sprobowac postawic na nogi i wtedy pociagnac smycza to tak sie szarpie ze poddusza sie. Macie jakies rady? Bo teraz przed kazdym spacerem mysle ciekawe gdzie sie dzisiaj polozy... Z gory dzieki za odpowiedzi, pozdrawiam.
zone, ja mam podobnie tylko że Czesia kładzie się na wejściu klatki schodowej i nie ma zamiaru się ruszyć dalej a mieszkamy na 4 pietrze dla mnie jest to dość denerwujące bo wchodzą do klatki sasiedzi i muszą ją omijać bo matrona ani rusz czasami jak już wstanie to przejdzie na parę schodów i znów się kładzie na półpiętrze ja ją podnoszę a ta się zapiera, chwytam za obroże ta głowa w drugą stronę przeważnie mam smaczki to idzie bez problemu ale jak zapomnę to potrafię stać w klatce pół godziny z mężem jak idzie to nie ma problemu jak były upały to była udręka 3 kroki i pies się kładł na chodnik i tak było ciągle
Chelsea, mój pare miesięcy temu robił to samo na schodach, teraz też się zatrzymuje ale wystarczy go lekko popchnąc i idzie dalej Ale z kładzeniem sie przy domu to jest masakra. Co prawda nie zawsze, ale wczoraj i dzisiaj to przeszedł samego siebie... Chyba bedzie trzeba zainwestowac w deskorolke i go polozyc jak nie bedzie chcial isc na niej i kierunek dom
Pomogła: 7 razy Wiek: 42 Dołączyła: 29 Cze 2011 Posty: 853 Skąd: Warszawa
Wysłany: 16-09-2013, 14:21
aganica napisał/a:
Ja bym się zastanowiła nad stanem stawów
zawsze warto się nad tym zastanowić ale to niekoniecznie tu musi tkwić problem. Mój pięcioletni,zdrowy pies zawsze tak robił i robi do tej pory Jak mu się nie chce iść albo zorientuje się,że wracamy do domu to się kładzie i już.Ja sposób mam taki,że zawsze staram się inaczej wracać niż szłam i mam coś w kieszeni na ten ostatni odcinek gdzie już nie da się go oszukać czy piszczącą piłeczkę czy jakiegoś smaka. Po pierwszym i przeważnie ostatnim spacerze dostaje michę, sypię ją przed wyjściem żeby widział, ta motywacja jest dla niego najsilniejsza biegnie pędem do domu,czasem nawet nie czeka na windę tylko leci schodami.
Chopper tak zalicza ostatni spacer,biegiem wkoło bloku bo zawsze po nim dostaje miche.Ale spacer ranny i popołudniowy to często pod blokiem poleguje w trawce i w deszcz i czasem w śnieg jak mrozu nie ma dużego.Za szczeniaka też tak robił,ale tutaj przyznajemy sie do dysplazji bioder to fakt.Ale to twardy zawodnik i pobiega i poszaleje troche tak na ile uważa że może.
Wiek: 45 Dołączyła: 15 Paź 2013 Posty: 19 Skąd: Kraków
Wysłany: 15-10-2013, 10:22
Witam , ja też mam problem ze spacerami , a raczej w drodze powrotnej ze spaceru
Tylko różnica jest taka , że mój Pako ma 3 lata i ten problem zaczął się dopiero jakiś tydzień temu jak był mały nie było problemu ... Wygląda to tak , że wychodzę z nim na spacer , pędzi jak szalony , cieszy się , idziemy na łąki , biega , szuka patyczków itp. trwa to ok . godzinę , taki jeden spacer , natomiast wydłuża się on w sumie do 2 godzin , gdyż mój pupil nie chce wracać tą samą drogą którą przyszedł wówczas siada , kładzie się na chodniku , czasem przewraca się na plecy , gryzie jakiegos patyka , wydanie jakiejkolwiek komendy nie skutkuje, zainteresowanie psa czyms innym już przerabiałam, jakies smakołyki zeby go zwabić , patyki itp nie działa już po prostu on chce iść w swoją stronę a ja w swoją ... nie możecie mi powiedzieć ze spacer trwa za krótko bo to jest nie prawda ... wychodziłam z psem zawsze 3 razy dziennie po godzinie czyli łącznie był na polu 3 godziny , teraz to wyglada tak że przez to zatrzymywanie sie w drodze powrotnej pies jest mniej więcej w sumie 4-5 godzin dziennie na polu bardzo utrudnia mi to życie bo za kazdym razem boję sie gdzie sie zatrzyma , ostatnio na przejsciu dla pieszych sie polozył , zaparł sie tak ze nie ruszył sie za cholere , całe szczęscie ze mialam patyk w ręce , pokazałam mu ten patyk to wziąl go do pyska , przeszedł na drugą strone ulicy po czym sie zatrzymal i obgryzał , wiec musialam sie siłowac z nim , wziąsc ten patyk zeby ruszył dalej ... zaznaczam ze nigdy wczesniej takich problemów nie było , nadmienię również ze nie jest na nic chory , nie zatrzymuje sie z przemęczenia czy cos tego typu bo on idzie tyle ze tam gdzie mu pasuje , byle nie w stronę domu Poradzcie cos bo zaczynam mieć serdecznie dość tych spacerów
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum